piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 11

Czas mijał bardzo szybko nawet nie wiadomo kiedy Agata zaczęła spacerować z sporym już brzuszkiem ciążowym, w Kędzierzynie była ponad 6 miesięcy, ale wróciła do równowagi psychicznej i fizycznej, dzisiaj właśnie nadeszła pora by wrócić do Bełchatowa i zacząć już przygotowanie do wprowadzenia do domu nowego osobnika, Agata z Grzesiem widywała się codziennie, jednak nie można powiedzieć ze połączyło ich jakieś uczucie, byli dwójką dobrze zgranych przyjaciół.

~ z punktu widzenia Agaty...

 
O raaaaju, jakie te ubranka są śliczne, takie małe, różowe, niebieskie, ooooo i jeszcze buciki i smoczki. Nigdy nie sądziłam, ze fakt samotnego macierzyństwa aż tak mnie będzie cieszył, ale właśnie chwila! Przecież Grzesiek miał tu być 10 minut temu… super olał mnie.
-Jakie olał, jakie olał ? – Usłyszała Agata za swoich pleców.
-No ile można ? – Zapytała oburzona i przytuliła się do przyjaciela.
-Bo ja muszę się ciebie poradzić, nie wiem co robić.- odpowiedział wprost drapiąc się po głowie. A przyszła mama od razu badawczo przyjrzała się wielkoludowi.
-Co się stało ?
-Bo wiesz … Gośka jest w ciąży… ze mną … będę ojcem … ale jak ja ojcem ? Jak ja o siebie zadbać nie umiem ? – zapytał z lekkim przerażeniem, a Agata z nieukrywaną radością rzuciła mu się na szyję.
-Gratulacje ! To cudownie ! Moje maleństwo, będzie się miało z kim bawić, tak się ciesze, naprawdę
-Agata, ty serio do końca ciąży nie chcesz wiedzieć czy to on czy ona ? Ja bym chyba nie wytrzymał, nie wyobrażam sobie co by było gdyby Gośka nie chciała wiedzieć. C
hyba bym umarł przez te 9 miesięcy.
-Aaaa widzisz, bo ja przynajmniej będę miała niespodziankę – odpowiedziała jakże błyskotliwie.
Ten czas który tutaj spędziłam, pozwolił mi wrócić do świata „żywych”. Michał co prawda dalej gdzieś siedział w mojej głowie, w końcu był ojcem mojego dziecka … Matko jaka ja byłam głupia, ze się w nim zakochałam, chyba nigdy sobie tego nie wybaczę, ale nie rozdrapujmy ran, pora wracać . Grześ pomógł mi zapakować wszystko do samochodu a już za kilka godzin byłam w Bełchatowie, po rozpakowaniu z grubsza toreb postanowiłam pójść po coś do sklepu, no w końcu lodówka sama się nie zapełni. Przyodziana w strój zimowy, przechodziłam przez ulice tego pięknego miasteczka aż wreszcie pod supermarketem zamarłam … Zobaczyłam Michała z żoną i synem i … kimś jeszcze kto jeszcze smacznie sobie spoczywał w brzuchu jego żony, wyglądało mniej więcej ze była w podobnym miesiącu co ja .
-To idiota… zrobił dziecko mnie i swojej żonie – powiedziałam sobie w myślach ale nic musiałam podejść, tym bardziej, że jego żona mnie kojarzyła .
-Agata ? – zapytała szeroko się uśmiechając. A Michał aż zesztywniał na mój widok.
-Heej, rodzina w komplecie … - popatrzyłam dość wymownie na Michała, a po chwili szeroko uśmiechnęłam się do jego zony pytając – który miesiąc ?
Ona zaś z szerokim uśmiechem na ustach odpowiedziała:
-Końcówka 6 miesiąca …
-To tak jak ja – odpowiedziałam z uśmiechem. Właściwie to można powiedzieć, ze widząc mnie w tej kurtce ciężko było stwierdzić że jestem w ciąży, wyglądałam bardzo szczupło jak na końcówkę 6 miesiąca
-Naprawdę ? Przepraszam, nie zauważyłam, ale wyglądasz fenomenalnie !! – stwierdziła radośnie.
-Bardzo was przepraszam, ale dopiero wróciłam, chciałam zrobić jakieś zakupy, pójdę już, życzę wam szczęśliwego rozwiązania , trzymajcie się. – powiedziałam i właściwie … cholera jego widok w ogóle nie wzbudził we mnie żadnej reakcji … Michał to już przeszłość – powiedziałam sobie w myślach i uśmiechnięta ruszyłam miedzy alejki sklepowe.



~ z punktu widzenia Michała... 

Postanowiłem wrócić do Bełchatowa na stałe. Podpisałem znowu kontrakt ze skrą. Sprowadziłem swoja rodzinę tutaj. Od 6 miesięcy nie widziałem Agaty. Zachowałem się wtedy jak skończony debil. Zdarza mi się jeszcze o niej myśleć, tym bardziej, ze mam świadomość, że nosi pod sercem nasze dziecko. Mam nadzieję, ze chociaż będę mógł je widywać. Pewnie są małe szanse na to, bo Agata nie odbiera ani nie odpowiada na moje telefony i smsy. Właśnie robiłem zakupy z żoną. Z nią także spodziewałem się kolejnego dziecka. W pewnym momencie zobaczyłem Agatę w sklepie. Byłem w totalnym szoku. Tyle jej nie widziałem i nagle przypadkiem spotykam ją w sklepie. Błagałem tylko, żeby nie doszło do spotkania między nią a moją żoną. Niestety jednak się na siebie natknęły. Zaczęły rozmawiać o swoich ciążach. Ja tylko stałem i patrzyłem na nie. Bałem się, ze wszystko się wyda, a tego nie chce. Całe szczęście, że szybko się pożegnały. Spojrzałem jeszcze za Agatą po czym wróciłem z żoną do kolejnych zakupów. 
-Nie wiedziałam, że Aga jest w ciaży - powiedziala moja żona.
- Ja też nie.- skłamałem.
- Ale świetnie wygląda.
- Tak, tak. Idziemy już do kasy? 
- Chyba tak.
Poszedlem szybko do kasy. Chciałem jak najszybciej stąd wyjść. Jakoś ciężko mi rozmawiać z żoną na temat ciąży Agaty. 

Po jakichś 20 minutach byłem w domu z rodziną. Żona gotowała nam obiad. Ja jednak nie mogłem zapomnieć o spotkaniu z Agatą w sklepie. W takim razie ona tu wróciła. Znowu tu mieszka i będę ją musiał co jakiś czas spotykać. A więc znowu problem. Chyba muszę się z nią spotkać i wyjaśnić parę spraw. Tak. Na pewno muszę to zrobić. 
- Kochanie ja wychodzę, wrócę tak za godzinę lub dwie.
- Ale gdzie ty idziesz? Zaraz obiad.
- Muszę coś załatwić.Wrócę niebawem. - uśmiechnąłem się i pocałowałem żonę. Wziąłem kurtkę i wyszedłem z domu kierując się do Agi. Po drodze ubrałem kurtkę. Gdy byłem na miejscu spojrzałem na jej dom. Niewielki biały dom, ale bardzo przytulny. Na początku chciałem stchórzyć, ale trzeba jakoś załatwić sprawy z dzieckiem. Podszedłem do drzwi i zapukałem.


~ z punktu widzenia Agaty... 


 Po zakupach od razu wróciłam do domu. Rozpakowałam zakupy a następnie przebrałam się w ubranie po domu. Założyłam czarne leginsy, białą koszulkę na ramiączkach i w niebieską koszulę w kratkę. Ubrałam ciepłe skarpetki i zabrałam się za rozpakowanie rzeczy. Co jakiś czas czułam ruchy swojego dziecka w brzuchu. Usmiechałam sie tylko, bo było to bardzo przyjemne. Pogłaskałam swój brzuch i ogarniałam dalej rzeczy. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Zdziwiłam się, bo nie byłam z nikim umówiona. Odgarnełam włosy do tyłu i poszłam je otworzyć. Kiedy je otworzyłam byłam w szoku. 
- Michał? A co ty tu robisz?
- Musimy pogadać. Mogę wejść?
- Chyba nie mamy o czym rozmawiać co?
- No raczej mamy. Jakbyś zapomniała, to nosisz moje dziecko.
- I co w związku z tym? 
- Musimy pogadać.
- No dobra wejdź - westchnęłam i wpuściłam go do środka.
Michał wszedł do środka i zdjął kurtkę. Patrzyłam na niego trzymając rękę na plecach.
- Chodź dalej - powiedziałam i poszam do salonu.- Napijesz się czegoś?
- Nie dzięki, ja tylko na chwilę.
- To słucham. Co chcesz?
- No więc...jesteś w ciąży...ze mną..i...czuję się za to odpowiedzialny. 
- Oo proszę. Nowość widzę.
- Agata mówię serio. Będę płacić alimenty, tylko powiedz ile chcesz.
- Kasa? Nie chce twojej kasy. Zajmij się swoją rodziną, poradzę sobie bez twoich pieniędzy wiesz?
- Będę mógł chociaż widywać dziecko?
- Nie wiem. Muszę pomyśleć nad tym. Coś jeszcze ?
- Nie...tyle co chciałem. Przemyśl to jeszcze.
- Dobra.
- To ja już pójdę. Cześć - powiedział patrząc na mnie. 
- Pa. - powiedziałam i odprowadziłam go do wyjścia.
Kiedy wyszedł oparłam się o drzwi. Co on sobie myśli? Teraz będzie do mnie przychodził i myślał, że alimenty wszystko załatwią? O nie..Ja sobie tam świetnie sama radę. Bez jego pomocy ani jego pieniędzy. Trochę mnie zdenerwował tym, że tu przyszedł. Chyba muszę zadzwonić do Grześka i powiedzieć mu co się stało. On przynajmniej mnie zawsze wysłucha.


Wiem, że mnie dawno nie było i przepraszam, ale ten rok mam ciężki , oczywiście rok szkolny. Mało czasu znajduje żeby tu wejść. Ale teraz jest wolne i postanowiłam coś dodać. ; > Mam nadzieję, ze się podoba i przeczytam kilka komentarzy na dole. Piszcie szczerze, zniosę każdą krytykę. Nie będę wam życzyć wesołych świąt, bo to już trochę za późno, ale życzę wam SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO 2014 ROKU !!! Ja teraz wracam do łózka, bo mam zapalenie gardła, kaszle tylko i katar mam i ledwie żyję. Do zobaczenia w kolejnym rozdziale. Pozdrawiam was !!;*

Ps. Jasiek pozdrawiam cię xD  

2 komentarze:

  1. Świetny. ;) Czekam na kolejne. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialnie, czekam na następne!
    PS. jestem w drużynie Winiara :D

    OdpowiedzUsuń