piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 5


~ z punktu widzenia Agaty...

Właśnie rozmawiałam z Michałem. Ten jego cudowny głos...Dobra Aga, opamiętaj się. To tylko Michał, twój były i tyle. Wracając do tematu, to umówiłam się z nim na wieczór, na kolację i to jeszcze do niego. Nie wiem czy dobrze robię. Karolina na pewno nie pochwaliłaby tego, dlatego nie będę jej o tym wspominać. Bałam się tylko, że Facundo się o wszystkim dowie. On dzisiaj wyjeżdżał na mecz, ale widziałam, że jest tego niepewny. W ogóle to ja jestem ostatnio wszystkiego niepewna. Mam już tego dość. Dlaczego życie nie może być po prostu łatwe? Wszystko się zawsze musi komplikować.

Dzisiaj od samego rana Facundo pakował się na wyjazdowy mecz. Trochę mu pomogłam, bo inaczej by sobie nie poradził. Dochodziła już 18, więc szybko zjedliśmy kolację i odwiozłam go na autokar. Pożegnałam się z nim pocałunkiem. Miałam wrażenie, że Facundo widzi, że coś jest nie tak tylko nie chciał o tym rozmawiać teraz. Pewnie porozmawiamy o tym jak wróci, czyli za trzy dni. Gdy chłopcy odjechali wróciłam do domu żeby się przebrać. W między czasie Michał przysłał mi swój adres. Kiedy dotarłam na miejsce szybko ubrałam sukienkę, szpilki i zrobiłam lekki makijaż. No i oczywiście w tym momencie miałam wahania czy mam iść. A jak zrobię coś czego będę żałowała go końca życia? Nie chcę przez to przechodzić. Szybko rozwiałam te złe myśli i wzięłam torebkę udając się do mojego samochodu. Do Michała przyjechałam tak około 20. Otworzył mi dość szybko z uśmiechem na twarzy.
- Zapraszam piękną panią - zrobił mi miejsce, żebym mogła wejść.
- Widzę, że humor ci dopisuje - zaśmiałam się i weszłam do środka.
Cały pokój był przystrojony świecami i kwiatami. Na stoliku między talerzami stały dwie duże świeczki. Stół był pięknie przygotowany. Nie wiedziałam, że Michał dalej jest taki romantyczny jak kiedyś. Bardzo mi to imponowało. Oglądnęłam dokładnie pokój. Winiar w tym czasie nalewał wina do lampek, po czym podszedł do mnie i podał jedną.
- To co? Może napijemy się za dobre spotkanie ? - spojrzał mi w oczy z uśmiechem.
- Za dobre spotkanie - uniosłam troszkę lampkę do góry i uśmiechnęłam się.
Napiłam się wina. Kupił moje ulubione, a więc doskonale pamiętał co lubię. Od samego początku zastanawiam się po co Michał się tak stara? Co chce przez to osiągnąć? Ma przecież szczęśliwą rodzinę, mimo że wspominał mi, że z żoną mu się nie układa. Po co rozgrzebuje naszą przeszłość? Jaki jest tego sens? Mam nadzieję, że niedługo się o tym dowiem.
- Zaraz kurczak będzie gotowy, więc będziemy jeść - zaśmiał się.
- Mmm zrobiłeś kurczaka?
- Tak, takiego jak lubisz.
- To miłe z twojej strony, na pewno będzie dobry - uśmiechnęłam się.
Po niejakich 15 minutach na pięknie przystrojony stół zawitał kurczak. Michał nałożył nam po kawałku na talerz. Zaczęliśmy jeść w ciszy. Widziałam jednak, że co chwilę na mnie patrzy. Uśmiechałam się tylko, bo nie wiedziałam co powiedzieć. Jak zjedliśmy kolację piliśmy wino i rozmawialiśmy o jakichś głupotach patrząc sobie w oczy. W pewnym momencie złapał mnie za dłoń. Odwzajemniłam jego uścisk i dalej rozmawialiśmy śmiejąc się. Wieczór był cudowny. Po długich rozmowach wstał i włączył wolną muzykę. Podszedł do mnie i poprosił mnie do tańca. To było takie urocze i w jego stylu. Facundo chyba nigdy by czegoś takiego nie zrobił. Chwila moment...Dlaczego ja ich porównuję do siebie. Co ja w ogóle wyprawiam?

Zgodziłam się na taniec i wstałam od stołu. Michał szybko objął mnie, a jego szyję. Tańczyliśmy patrząc sobie w oczy. Poczułam zapach jego perfum. Cudownych perfum. Uwielbiałam je od zawsze. On chyba wiedział jak one na mnie działają. Nagle Michał zaczął gładzić mój policzek. Zaczęło się robić coraz bardziej romantycznie, ale też gorąco. Wpatrywał się w moje oczy bez przerwy z tym jego słodkim uśmiechem. Pocałował mnie czule, ale namiętnie. Nie stawiałam oporów i odwzajemniłam pocałunek. Oddałam mu się cała. Ten wieczór był taki cudowny i po paru lampkach wina nie panowałam już nad sobą. Oparł mnie o ścianę i składał namiętne pocałunki na moich ustach. To było cudowne. Brakowało mi tego bardzo. Zaczęłam rozpinać jego koszulę. On się tylko uśmiechnął. Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Wszedł do środka i zamknął drzwi. Położył mnie delikatnie na łóżku i zdjął swoją koszulę. Położył się nade mną i tym razem składał pocałunki na mojej szyi. Przymknęłam oczy i w pewnym momencie poczułam jego dłoń na moich plecach. Głaskał mnie, ale jednocześnie uspokajał. Chyba czuł, że zrobiłam się trochę spięta. W jego ramionach czułam się bezpieczna. Wiedziałam, ze krzywdy mi nie zrobi. Rozpiął mi sukienkę a następnie ostrożnie zsunął ją ze mnie. Spojrzał na moje ciało po czym się uśmiechnął. Zaczął mnie znowu całować. Rozpięłam mu spodnie i szybkim ruchem zdjęłam mu je. Odwzajemniałam każdy jego pocałunek. Jeździł dłońmi po moimi ciele. Było mi dobrze. Nawet bardzo dobrze. Poczułam, ze brakowało mi tego. Brakowało mi takiej głębokiej miłości od drugiej osoby. Czyżby Facundo mi tego nie dawał? Całowaliśmy się długo i namiętnie. Michał szybko pozbył się mojego stanika i zjechał pocałunkami na moje piersi. Głaskałam go po tyle głowy tak jak zawsze lubił. Widziałam, że mu się to podobało, więc nie przestawałam. Uśmiechał się do mnie patrząc ciągle w moje oczy. Następnie zdjęłam mu bokserki, a on pozbył się moich majtek. Pocałował mnie czule w usta i szybko zjechał z pocałunkami na moją szyję. Wszedł we mnie delikatnie i zaczął się delikatnie poruszać. W tym momencie poczułam jaki Michał był i jest dla mnie ważny. Jest taki delikatny we wszystkim, ale bardzo czuły. Poruszał biodrami coraz szybciej co jakiś czas całując mnie usta. Nie spuszczał ze mnie wzroku. Cały czas mnie głaskał i uśmiechał się. Czułam się cudownie. Po paru godzinach stosunku leżeliśmy obok siebie. Michał przytulił mnie mocno i głaskał po ramieniu. Przykrył nas kołdrą i nadal wpatrywał się we mnie.
- No co? - spojrzałam na niego.
- Jesteś taka piękna, nawet nie wiesz jak mi cię brakowało.
- Mnie ciebie też - uśmiechnęłam się.
W tym momencie zapomniałam o wszystkim. Dla mnie liczyła się tylko ta chwila i to co dzieje się teraz. Czułam się jak kiedyś i nie chciałam tego przerywać, a przynajmniej nie teraz.
- Uwielbiam twoje ciało - uśmiechnął się.
- Oj wiem Michał, wiem - zaśmiałam się, a on znowu mnie czule pocałował.
Po chwili jednak zasnęłam. Byłam bardzo zmęczona całym tym dniem.

~ z punktu widzenia Michała...

Spędziłem z Agatą cudowny wieczór. Przez chwilę bałem się, że się rozmyśli i nie przyjdzie. Na szczęście przyszła i było fantastycznie. Rozmawialiśmy jak dawniej. Nie zdawałem sobie sprawy z tego jak bardzo można za kimś tęsknic. Tak mi jej brakowało, ze nie umiem tego opisać. Tańczyliśmy patrząc sobie w oczy. Uwielbiam jej spojrzenie. Jest takie zagubione, ale też zakochane. Cieszę się, ze odważyłem się ją znowu pocałować, bo spędziłem z nią cudowną noc. Ona dość szybko zasnęła, ale ja nadal ją głaskałem po ramieniu i wpatrywałem się jak słodko śpi. Jest taka cudowna.



Kolejny rozdział :> Udało mi się go napisać :D Mam nadzieję, że się podoba i znowu będe mogła poczytać jakieś miłe komentarze jak pod tamtym rozdziałem. Dziękuje wam wszystkim, że w ogóle czytacie mojego bloga, pozostawiacie jakiś ślad po sobie i miłe słowa. To naprawdę motywuje do dalszego pisania i mam nadzieję, że będzie ich jeszcze tylko więcej :) Jutro wyjeżdżam na kolonię na 2 tygodnie, także nie wiem kiedy będzie następny wpis. Pewnie jak wrócę tylko nie wiem czy od razu, a jak nie to jakoś w sierpniu dodam :) Pozdrawiam was i miłego czytania ! <3 




środa, 10 lipca 2013

Rozdział 4

~ z punktu widzenia Michała...

Agata szybko zniknęła za drzwiami. Czy ja zrobiłem coś źle? Wydawało mi się po tych ostatnich dniach, że ona też poczuła coś na nowo jak jak. Ale może tylko mi się wydawało? Kretyn ze mnie no. Przecież ona ma faceta, pewnie ma mnie już gdzieś, a spotyka się z grzeczności. Znam ją doskonale i wiem jaka jest. Mimo wszystko tęsknię za nią. Cholera czemu taki idiota był ze mnie? Dlaczego ją wtedy sobie odpuściłem? Przecież powinienem był o nią walczyć do samego końca, a ja odpuściłem, wyjechałem, nie odzywałem się i założyłem rodzinę. Po co to zrobiłem? Przecież i tak w Dagmarze nie widziałem jej tylko Agatę. Cholera, gdzie nie spojrzę to widzę Agę, czy to jest normalne?
Szedłem tak do domu rozmyślając ciągle. W sumie wniosków z tego nie wyciągnąłem, a jak tak myślałem czułem się jeszcze gorzej. Wszedłem do domu i wziąłem szybki prysznic. Położyłem się od razu do łóżka i próbowałem zasnąć w spokoju, co nie było łatwe. Jutro chyba odpuszczę sobie spotkanie z Agą, ale wieczorem może się z nią umówię. Sam nie wiem, muszę to przemyśleć na spokojnie...


~ z punktu widzenia Agaty...

Weszłam szybko do domu. Na szczęście Facundo nie było w domu, więc nie zobaczył nic przez okno. Usiadłam pod ścianą i zaczęłam płakać jak dziecko. Jeju, co się ze mną ostatnio działo? Gdzie nie spojrzę to Michał. Z Facundo nie mam już na nic ochoty, ale go cholernie kocham. Nie umiałabym odejść od niego. Może powinnam odpuścić Michała i zając się moim życiem? Przecież to nie jest normalnie, że po 3 latach bez odzewu Michał przyjeżdża, przypadkiem się spotykam i gadamy jakby nigdy nic się nie wydarzyło, a wydarzyło się dużo przecież. 

Po 15 minutach wstałam i poszłam do łazienki. Szybko się ogarnęłam, żeby zamaskować, że płakałam. Położyłam się do łóżka i postanowiłam jeszcze zadzwonić do mojej przyjaciółki. Odebrała jak zwykle szybko.
- No co jest? - usłyszałam jej głos w słuchawce.
- Mogłybyśmy się jutro spotkać? Tak jakoś o 9 w kawiarni przy hali?
- Pewnie, a coś się stało? - zapytała niepewnie z troską w głosie moja przyjaciółka.
- Opowiem ci wszystko jutro, to nie rozmowa na telefon.
- Dobra, jak chcesz ... To do zobaczenia jutro.
- No cześć - powiedziałam i rozłączyłam się.
Dochodziła już 22, Facundo miał zostać dzisiaj dłużej na treningu, bo jutro wyjeżdżali na mecz i musieli z chłopakami dziś dłużej poćwiczyć. Nie czekałam na niego. Wyłączyłam światło i próbowałam zasnąć. Z trudem mi się udało.

Obudziłam się około 8. Obok mnie leżał Facundo. Widać było, ze jest bardzo zmęczony, więc nie budziłam go. Wstałam po cichu i poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic. Po 30 minutach wyszłam z łazienki ubrana, pomalowana i uczesana. Zeszłam na dół i zjadłam na szybko śniadanie. Zrobiłam też przy okazji Facundo, a obok zostawiłam kartkę, gdzie napisałam, ze wyszłam spotkać się z Karolą. Mój chłopak bardzo lubił moją przyjaciółkę. Z resztą ona go też. Świetnie się dogadywali. Gdy zjadłam, wzięłam torebkę i wyszłam z domu udając się do kawiarni. Przechodziłam przez park, w którym 4 lata temu poznałam Michała. Pamiętam to dokładnie. Było lato. Biegałam po parku słuchając muzyki. Nuciłam pod nosem piosenkę. Na moment zamknęłam oczy i nie zauważyłam nierówności na chodniku. Oczywiście, jak to ja, potknęłam się, a z naprzeciwka nadbiegał Michał. Zobaczył mnie i szybko podbiegł łapiąc mnie i jednocześnie ratując przed upadkiem. Chwilę pogadaliśmy wtedy, po czym zaprosił mnie na kawę. To pierwsze spotkanie było cudowne, z resztą jak każde.
Zawsze myślałam o tej historii przechodząc przez ten park i tylko uśmiechałam się do siebie. Szłam przez chwilę zamyślona, a z rozmyśleń wyrwał mnie głos Michała, który stał przede mną i machał dłonią przed moimi oczami.
- Halo Aga, ziemia do Agi.
- co co? Michał? Co ty tu robisz?
- To samo co zawsze, czyli biegam. - uśmiechnął się.
- A no tak - zlustrowała go od góry do dołu.
- Chciałbym cię przeprosić za wczoraj. Wiem, że nie powinienem był tego robić, ale jakoś nie mogłem się powstrzymać.
- Nic się nie stało. - uśmiechnęłam się delikatnie patrząc w jego jasne oczy.
- No to się cieszę. Może dasz się gdzieś zaprosić?
- Dzisiaj naprawdę nie mam czasu, właśnie idę spotkać się z Karoliną.
- Aaa rozumiem, to odezwę się wieczorem.
- Spoko, to do usłyszenia - uśmiechnęłam się i minęłam go.
Moje serce biło znowu jak szalone. Czyżbym zakochała się jak jakaś małolata? Przecież ja tam prawie zawału dostałam rozmawiając z nim. No, ale cóż poradzić...
Po jakichś 10 minutach byłam na miejscu. Weszłam do kawiarni i z oddali zobaczyłam machającą do mnie przyjaciółkę. Uśmiechnęłam się i usiadłam przy stoliku naprzeciwko niej.
- No co tak długo tu szłaś? - zaśmiała się i patrzyła na mnie.
- A bo spotkałam Michała i tak jakoś się rozgadaliśmy.
- Coś często go spotykasz.
- Wydaję ci się.
- No dobra, a teraz mów o co chodzi.
Opowiedziałam jej całą historię z Michałem od początku. Od momentu jak go spotkałam znowu i jak doszło do wczorajszego pocałunku. Widziałam jak Karola się krzywi. Wiem, że nie była zadowolona z mojego zachowania, ale to była nadzwyczajna chwila słabości. Chyba każdemu może się zdarzyć.
- Jejku Aga musisz się opamiętać, przecież masz faceta, a on ma rodzinę. Uważam, ze powinniście zakończyć wszelki kontakt, a spotkania to już w ogóle.
- Ale zrozum też, że ja nie potrafię...ja go chyba nadal kocham.
- A co z Facundo?
- Nie wiem..jego też kocham. Chyba.
- No to najpierw spróbuj się zastanowić, którego tak naprawdę kochasz.
No tak...pomogła mi bardzo. Przecież to jasne, że ona będzie teraz trzymała stronę Facundo, bo jego bardzo lubi, a do Michała ma żal o to co zrobił kiedyś. Nie wybaczyła mu do dziś i najwyraźniej nie wybaczy. Z kolei Facundo jest zafascynowana i twierdzi, że to jest facet dla mnie i z nim powinnam spędzić resztę życia. Czuję się bardzo dziwnie. Nie wiem co robić i nikt nie umie mi pomóc...

~ z punktu widzenia Michała...

Biegałem po parku jak codziennie rano. Zawsze myślałem wtedy o Agacie. Ta dziewczyna nie może opuścić moich myśli. Normalnie opętała mnie. Chyba wpadłem po uszy, po raz kolejny. Dzisiaj znowu ją zobaczyłem. Chwilę pogadaliśmy, bo śpieszyła się na spotkanie z Karoliną. Lubię tę jej przyjaciółkę, fajna dziewczyna i widać, że zależy jej na dobru Agaty. Z resztą nie ważne. Gdy się pożegnaliśmy, zacząłem myśleć o niej bardziej. Po prostu wiedziałem, ze muszę ją spotkać jeszcze dzisiaj, bo nie wytrzymam. Może urządzę jakąś kolację? Zaproszę do siebie? O tak, to jest świetny pomysł. Mam nadzieję, ze się zgodzi. Co ja gadam? Jestem pewny, że się zgodzi. Przecież widzę jak ona na mnie patrzy, jak się uśmiecha. Wierzę, że ona też coś do mnie czuje. 

Po 2 godzinach wróciłem do domu i wziąłem szybki prysznic. Gdy wyszedłem z łazienki nie mogłem dłużej czekać. Po prostu musiałem usłyszeć jej głos, więc zadzwoniłem.
- Tak? - powiedziała swoim ciepłym i miłym głosem.
- Cześć Aga, co słychać?
- A dobrze, coś się stało, że dzwonisz?
- Nie, nie. Chciałem Cię dzisiaj do mnie zaprosić na wieczór.
Długo nie odzywała się do słuchawki. Zacząłem się denerwować i obawiać, ze się nie zgodzi.
- Aga, jesteś tam ? - zapytałem niepewnie.
- Tak, tak.
- To jak wpadniesz wieczorem?
- No dobrze, tylko najpierw pożegnam się z Facundo bo dziś wyjeżdża.
- Spoko, nie ma sprawy. Wyślę ci adres sms'em.
- No to do zobaczenia - powiedziała i rozłączyła się.
Jak usłyszałem, że jej facet wyjeżdża, ucieszyłem się jak dziecko. Wreszcie nie będzie wymówek, że trzeba wracać, bo ON czeka. Zabrałem się szybko do robienia kolacji na wieczór.


No i mamy kolejny rozdział : > Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale wiecie wakacje i brak czasu. W niedzielę wróciłam do domu a dzisiaj postanowiłam dodać kolejny rozdział, nastepny nie wiem kiedy będzie... bo w sobotę wyjeżdżam i wracam za dwa tygodnie, ale może uda mi się jakoś jeszcze w tym tygodniu dodać, a jak nie to jakoś na początku sierpnia, ewentualnie pod koniec lipca jeszcze : ) mam nadzieję, że wam się podoba i napiszecie coś na dole :DD Pozdrawiam <3