poniedziałek, 16 września 2013

Rozdział 8

~ z punktu widzenia Facundo...

Wróciłem do domu i zabrałem Agę na romantyczną kolację. Planowałem to już od dawna. Oświadczyłem się jej, a ona się zgodziła. Moje szczęście jest nie do opisania. Gdy wróciliśmy do domu spędziliśmy upojną noc. Było cudownie. Kiedy obudziłem się Agi nie było obok. Rozmawiała z kimś przez telefon. Domyśliłem się, że pewnie z Karoliną. Dziewczyny gadały ze sobą dosyć często. Wstałem i ubrałem bokserki. Zszedłem na dół i przypadkiem usłyszałem ich rozmowę. Trochę to brzmiało jakby Agata nie była pewna, czy chce ślubu. O co chodziło? Myślałem, że ona tego chce i jest szczęśliwa. A może się myliłem? Wiedziałem jedno. Muszę z nią porozmawiać. Podszedłem do niej z uśmiechem.
  • Cześć kochanie – powiedziała, gdy skończyła rozmawiać.
  • Cześć – odpowiedziałem.
  • Coś się stało?
  • Możemy pogadać?
  • No tak.
  • Czy ty jesteś ze mną szczęśliwa? - spojrzałem jej prosto w oczy.
  • Jestem szczęśliwa.
  • Na pewno chcesz ślubu?
  • Oczywiście, że chcę. Czemu w ogóle pomyślałeś, że nie chcę?
  • A nie wiem, tak jakoś. Kocham Cię – pocałowałem ją.
  • Ja Ciebie też – odwzajemniła mój pocałunek.
  • Jakby było inaczej masz mi powiedzieć, a nie chować tego w tajemnicy przede mną, dobrze kochanie ?
  • Dobrze – westchnęła.
  • A teraz ja się będę zbierać, bo za godzinkę mam trening.
Agata stała w miejscu i trochę wymuszała uśmiech. Czy ona kłamała? Nie mam pojęcia, ale mam nadzieję, że mówiła prawdę. Kocham ją nad życie i wiem, ze chce spędzić z nią resztę mojego życia. Gdy skończyliśmy rozmawiać poszedłem wziąć prysznic. Kiedy byłem gotowy do wyjścia, wziąłem torbę i wyszedłem z domu na trening.


~ z punktu widzenia Agaty...

Właśnie rozmawiałam z Facundo. Zadawał mi mnóstwo pytań na temat czy jestem szczęśliwa i takie tam. Czasem nie wiedziałam co powiedzieć. No bo ja go kocham wspaniały z niego facet, ale moje myśli nadal są z Michałem. Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić. Z Michałem nie miałam kontaktu od momentu, gdy dowiedział się, że jestem zaręczona. W sumie to mu się nie dziwię. Facundo nie ma ja z nim poszłam do łóżku i spędziłam mnóstwo czasu razem z nim. Wspaniałego czasu. Jednak kiedy Facundo wrócił i mi się oświadczył ja się zgodziłam i tak jakby odrzuciłam po tym wszystkim Michała. Nie było mi łatwo. Na szczęście była przy mnie Karolina, która zawsze mnie wspiera.


Kilka dni później...

~z punktu widzenia Agaty...

Minęło kilka dni. Moje myśli się uspokoiły. Zaczynam bardziej myśleć o przygotowaniach do ślubu niż o Michale. Zaczyna mi być coraz łatwiej. Michała nie widziałam, on nawet nie dzwonił i nie pisał. Może postanowił o mnie zapomnieć? Teraz to już nie jest moja sprawa. Niedługo wychodzę za mąż i muszę się skupić na przygotowaniach. Dzisiaj byłam umówiona z Karoliną w salonie sukien ślubnych. Trzeba było się już powoli rozglądać za suknią. Przyznam szczerze, że nie mogłam się doczekać, kiedy zacznę je wszystkie przymierzać. Gdy doszłam od razu zobaczyłam Karolinę. Podeszłam do niej z dużym uśmiechem na twarzy.
  • No cześć mała – powiedziała Karolina.
  • Cześć, cześć – powiedziałam z dużym uśmiechem na twarzy.
  • Jaka ty dziś szczęśliwa – zaśmiała się.
Po chwili weszłyśmy do środka. Zaczęłam się rozglądać po całym salonie. Było tu tyle sukni, że nie mogłam się zdecydować, którą bym chciała.
  • Co powiesz na te ? - Karolina pokazała mi kilka, bardzo pięknych sukni ślubnych.
  • Wow, śliczne są – spojrzałam na nie zafascynowana.
  • To teraz idź je przymierzyć – podała mi suknie i popchała w stronę przymierzalni.
Karolina dalej oglądała suknie i słuchała co mówi ekspedientka. W tym czasie ja ubrałam pierwszą suknię ślubną, którą wybrała dla mnie Karolina. Włosy spięte w koczek, rozpusciłam. Spojrzałam na siebie w lustrze. Wyglądałam pięknie. Wyszłam z przymierzalni i pokazałam się Karolinie.
  • Wyglądasz przepięknie – powiedziała Karolina podchodząc do mnie.
  • Wiem, ona jest śliczna – uśmiechnęłam się.
  • Musisz ją kupić, mówię ci – poprawiła mi włosy.
  • No nie wiem, tu jest dużo sukni, może jeszcze warto przymierzyć inne?
  • Masz rację, ale jak żadnej lepszej nie będzie to bierzesz tę.
  • Dobrze obiecuję – zaśmiałam się.
Zrobiłam obrót w sukni ślubnej i przejrzałam się w lustrze. Odwróciłam się do Karoliny z uśmiechem. W pewnym momencie w oknie salonu zobaczyłam Michała. Aż mnie coś ukuło w sercu. Wpatrywał się we mnie z tą jego miłością w oczach. Myślałam, że o mnie zapomniał. Karolina zobaczyła moje zakłopotanie i spojrzała tam gdzie ja. Widać było, że jest trochę zła i szybko wyszła.


~z punktu widzenia Karoliny...

W salonie było bardzo dużo pięknych sukni. Wybrałam kilka sukni dla Agi i dałam jej. Gdy wyszła z przymierzalni w jednej z sukni, aż mnie i ekspedientce odjęło mowę. Agata wyglądała fantastycznie. W pewnym momencie zobaczyłam na jej twarzy zakłopotanie. Spojrzałam w to samo miejsce, gdzie ona patrzy. W oknie zobaczyłam Michała jak przygląda się Adze. Dla mnie to już było przegięcie. Czy ten facet nie może wreszcie odpuścić i zostawić moją przyjaciółkę w świętym spokoju. Zderwowana wyszłam do niego.
  • A co ty tu robisz ? - krzyknęłam w jego kierunku.
  • Przechodziłem i akurat zobaczyłem was tutaj.
  • Przypadkiem tak?
  • Tak, przypadkiem. Aga wygląda przepięknie.
  • Wiem o tym. Skoro już się napatrzyłeś to chyba możesz iść?
  • Karola, ja wiem, że ty mnie nie lubisz. Zrozum to, że przez te wszystkie lata ja o niej myślałam i kocham ją ciągle. Nie wiem co mi odbiło i założyłem rodzinę z inną kobietą. Najwidoczniej byłem skończonym kretynem, a Dagmara miała mi zmazać w pamięci to co się stało tutaj 3 lata temu. Jednak nie potrafię zapomnieć. Popełniłem błąd wiem o tym, ale Agata była, jest i będzie dla mnie najważniejsza. Nie bądź już na mnie zła.
Słuchałam go bardzo uważnie. To co mi teraz powiedział...to było naprawdę pięknie. W jego oczach było widać tę miłość do Agaty. Ile można się na niego gniewać? To był kiedyś mój przyjaciel, ale chyba i tak już zawsze nim pozostanie. Może czas mu wybaczyć.
  • Dobra, może i masz rację. Gniewałam się na Ciebie przez tyle lat, ale teraz jak mi to wszystko powiedziałeś już chyba nie mogę. Widzę jak ty ją kochasz i że zależy ci na niej. Odpuszczę ci już to wszystko.
  • Dziękuje, naprawdę – po raz pierwszy od trzech lat się do mnie uśmiechnął.
  • Tylko powiedz mi co zamierzasz teraz zrobić? Przecież ona niedługo wychodzi za mąż.
  • Nie mam pojęcia co mam zrobić. Zależy mi bardzo na niej, ale w tym momencie naprawdę nie wiem co robić. Nie chce jej psuć życia z nim, ale ja ją kocham.
  • No kiepska sytuacja. Tylko, że ona też cię kocha to widać. Wystarczy spojrzeć na nią. Ona jest teraz zagubiona. Nie wie co robić, a ja już nie wiem jak mam jej pomóc.
  • Może ja powinienem zniknąć z jej życia na zawsze?
  • Uważam, że to nie jest dobry pomysł. Ona przecież i tak już o tobie nie zapomni, a jak znikniesz z jej życia to ona zacznie przeżywać to jak 3 lata temu. Tego chyba nie chcesz.
  • Oczywiście, że nie chcę.
  • Moim zdaniem powinniście szczerze o tym porozmawiać i wspólnie coś ustalić.
  • Chyba masz rację. To ja się do niej odezwę.
  • Może wejdziesz do środka co?
  • Nie wiem czy to jest dobry pomysł. Powiedz jej, że zadzwonię potem i że wygląda pięknie w tej sukni – powiedział puszczając oczko.
  • Spoko, nie ma sprawy – zaśmiałam się i wróciłam do Agaty.
Moja przyjaciółka siedziała przed lustrem i patrzyła w swoje spływające łzy po policzkach. Zrobiło mi się jej tak bardzo szkoda. Przez ten czas jak ona była zagubiona, bardzo zakochana w Michale ja próbowałam jej tłuc do głowy, że nie może z nim być bo jest z Facundo. Tak naprawdę to ja jej chyba nie pomogłam. Zrobiło mi się bardzo głupio. Ona potrzebowała mojej pomocy, a tak naprawdę ja nic dla niej nie zrobiłam. Usiadłam obok niej i przytuliłam ją mocno.
  • Przepraszam Cię – powiedziałam.
  • Za co ty mnie przepraszasz ? - spojrzała na mnie z łzami w oczach.
  • Za to, że jak potrzebowałaś mojej pomocy i byłaś mocno zagubiona ja kazałam ci o nim zapomnieć i być z Facundo. Tak się nie da i teraz się o tym przekonałam. Jak pogadałam teraz z Michałem i usłyszałam co mi powiedział, to ja nie mogę wam zabronić się kochać. W końcu ty jesteś jego miłością a on twoją i nie mogę wam tego zabronić. Tylko, że ja chciałam dobrze. Bardzo cię przepraszam.
  • Karola, rozumiem cię. Starałam się robić tak jak mi mówiłaś, ale rzeczywiście się nie da. Jednak też coś trzyma mnie przy Facundo.
  • Powiedziałam Michałowi, żebyście się dzisiaj spotkali.
  • Nie wiem czy to dobry pomysł.
  • To jest dobry pomysł. Musicie pogadać, wszystko wyjaśnić i coś ustalić. Powiedział, że do ciebie zadzwoni. A i mam ci przekazać, że pięknie ci w tej sukni – puściłam jej oczko.
Ona się tylko zaśmiała. Miałam nadzieję, że teraz już się coś ułoży w jej życiu. Zasługiwała na to.


~ z punktu widzenia Michała...

Właśnie spacerowałem sobie po mieście. Przechodziłem obok salonu sukien ślubnych i zobaczyłem tam Agatę. Wyglądała prześlicznie. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Szkoda, że ta suknia nie miała być na nasz ślub. Kiedy zobaczyła nas Karolina trochę się wystraszyłem. Nie wiedziałem czego się po niej spodziewać. Gdy wyszła i na początku się wydarła na mnie wiedziałem, że muszę jej wszystko wyjaśnić. Powiedziałem jej wszystko co miałem, a ona mi wybaczyła. Oboje doszliśmy do wniosku, że powinienem spotkać się wieczorem z Agatą. Około 17 zadzwoniłem do niej. Po 3 sygnałach ona odebrała telefon.
  • Tak? - usłyszałem jej ciepły głos.
  • Aga, możemy się spotkać?
  • Hm...no możemy.
  • To czekam na ciebie o 18 w tej kawiarni przy hali.
  • Dobrze – powiedziała i rozłączyła się.
Trochę zaczynałem się martwić jak wyjdzie to spotkanie. Jeśli nie wyjdzie po mojej myśli? Że ona mnie odrzuci i nie będzie chciała mnie już nigdy widzieć? Chociaż z drugiej strony...ona taka nie jest. Przecież nawet Karolina widziała w jej oczach tę miłość, jak na mnie patrzy.
O 17:50 byłem już w kawiarni i czekałem na nią cierpliwie. Cieszyłem się, że znowu ją zobacze. Nie widzieliśmy się w końcu przez parę dni. W końcu weszła do kawiarni. Wstałem z miejsca, żeby mogła mnie zobaczyć. Podeszła do mnie. Widziałem, że jest troche zdenerwowana.
  • Usiądź – uśmiechnąłem się ciepło i pokazałem jej miejsce.
Ona bez słowa zajęła miejsce i spojrzała na swoje dłonie.
  • Aga musimy pogadać – złapałem ją za dłoń.
O dziwo nie zabrała swojej dłoni tylko spojrzała na mnie swoimi smutnymi oczami. Widziałem jaka jest zagubiona. To chyba było po części przeze mnie.
  • Chyba masz rację – odezwała się w końcu i spojrzała na mnie.
  • Wiem, że niedługo wychodzisz za mąż, ale muszę ci coś powiedzieć.
  • Ja też ci coś muszę powiedzieć.
  • To mów pierwsza.
  • Nie, ty zacznij.
  • Dobrze jak chcesz. No więc...Kocham Cię Aga. Wiem, że masz neidługo ten ślub z tym swoim, ale ja nie potrafię tak siedzieć i patrzeć jak ty cierpisz. Widzę, że tak naprawdę nie chcesz tego ślubu. Jak za niego wyjdziesz będziesz nieszczęśliwa tak samo jak ja. Każdego dnia żałuję, że wzięłm ślub, a ciebie tutaj zostawiłem. Ty nie możesz wyjść za Facundo, bo wiem, że nie kochasz go tak bardzo jak mnie. Odejdź od niego, proszę cię. Możemy zacząć wszystko od nowa. Tylko daj mi tę drugą szansę. Obiecuję, że tym razem cię już nie zostawię.
  • Michał...
  • Proszę cię daj mi tę szansę – spojrzałem jej w oczy trzymając jej dłoń.
  • Nie Michał, ja nie mogą – do jej oczu napłynęły jej łzy.
  • Przecież ja widzę, że tego nie chcesz. Aga proszę cię.
  • Naprawdę nie mogę. Ja wychodzę za mąż i będę układać sobie życie na nowo. Owszem kocham Cię, ale ja mogę. Spędziłam z tobą cudowne chwile, ale ty masz już rodzinę ja za miesiąc zakładam swoją i nam się nie uda zrozum – łza spłynęła po jej policzku.
  • Nie rób mi tego proszę cię – wstałem z miejsca, kiedy ona to zrobiła.
  • Wybacz mi, ale nie mamy innego wyjścia. Naprawdę dziękuje za te chwile razem za tą miłość, którą mi dałeś, ale musimy to wszystko zakończyć – podeszła do mnie i pocałowała mnie czule, a następnie oparła czoło o moje i przymknęła oczy. Po jej policzkach spłynęło więcej łez.
  • Ale ty tego nie chcesz – ująłem jej twarz w dłonie i wytarłem jej łzy. Spojrzałem jej w oczy.
  • Nie chcę, oczywiście, że nie chcę, ale muszę. Nam nie wyjdzie – mówiła patrząc mi w oczy.
  • Wyjdzie nam zobaczysz, tylko daj mi tę szansę.
  • Nie mogę – pocałowała mnie ostatni raz – kocham cię i wiem, że bardziej szczęśliwy będziesz ze swoją żoną. Cześć – powiedziała i wyszła z kawiarni.
Zostawiła mnie tam samego i załamanego. Wiedziałem, że ona tego nie chce. Za bardzo mnie kocha. Teraz wiedziałem, że muszę o nią bardziej zawalczyć. Nie zostawię jej tak łatwo. Jak ona wyjdzie za niego to będzie nieszczęśliwa i nie mogę dopuścić. Zawalczę o nią choćby nie wiem co miałoby się stać.


I macie upragniony rozdział. Miał być wczoraj, ale nie miałam weny, a teraz tak mnie natknęło coś. Mam nadzieję, że jest ciekawie, że czytacie i cierpliwie czekacie. Do środy na razie siedzę w domu, bo mam nogę w gipsie. Taaa...skręciłam kostkę na treningu, ale daję radę. Może niedługo znowu mnie natknie i napiszę kolejny rozdział. Póki co macie ten i liczę na chociaż kilka komentarzy na dole. Naprawdę jak ktoś pisze je, to jest mi ogromnie miło i wiem, że jest dla kogo pisać. To daje dużą motywacje do myślenia. No i jak wiemy ostatnio zaczęła się szkoła i znowu ta szara rzeczywistość. ;p Szkoda, że nasze Polki nie poradziły sobie na ME, wierzę natomiast, że nasi chłopcy poradzą sobie o wiele lepiej i wywalczą dla nas jakiś medal. Będę trzymać za nich mocno kciuki :D Póki co pozdrawiam was i czekam na jakieś komentarze ♥ no i miłego czytania wam życzę. ; > 



2 komentarze:

  1. Jezuuu, mała! Pisz więcej, błaaagam, błagam na kolanach! <3
    Cudowny rozdział, taki wzruszający.. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Agata mój mistrzu!!!! Szybciutko dawaj kolejny, wzruszyłam się! <3

    OdpowiedzUsuń