piątek, 27 września 2013

Rozdział 9

~z punktu widzenia Michała...

Gdy wyszła z kawiarni siedziałem sam przy stoliku załamany. Nie wierzyłam, że ona to zrobiła. Przecież mnie kocha, nie mogła odejść tak po prostu. Doskonale wiemy, że to nie jest wyjście z sytuacji. Chciałem coś zrobić, ale w tym momencie kompletnie nie wiedziałem co mogę. Dagmara nadal wydzwania do mnie codziennie, a ja już nie wiem co mam jej mówić. Nie chcę jej okłamywać, bo nie zasługuje na to, ale przecież mamy syna. Będę chyba musiał od niej odejść. Może spotkam się z Karoliną, ona mi może pomóc w tej sytuacji. W końcu to przyjaciółka Agaty. Próbować zawsze trzeba. Postanowiłem do niej zadzwonić. Odebrała dosyć szybko.
  • Cześć Karola, moglibyśmy się spotkać ? - zapytałem z nadzieją.
  • Pewnie, a coś się stało?
  • Pogadamy jak się spotkamy. To nie rozmowa na telefon.
  • No dobrze, to gdzie i o której?
  • Może za godzinę na rynku?
  • Pasuje mi, będę punktualnie.
  • To do zobaczenia.
  • No cześć – rozłączyła się.
Zapłaciłem za mój napoj i wyszedłem z kawiarni. Szedłem powoli w stronę rynku. Przechodziłem przez ten park gdzie poznałem Agatę. Oczywiście wróciło do mnie to wspomnienie. Ja nigdy o niej nie zapomnę. To jest zbyt trudne. Próbowałem o niej zapomnieć w ciągu 3 lat i nic z tego nie wyszło. Na rynku byłem przed czasem. Usiadłem sobie przy fontanni i czekałem na Karolinę. Tak jak mówiła przyszła punktualnie. Usiadła obok mnie i spojrzała w moim kierunku.
  • No to mów co się dzieje – uśmiechnęła się.
  • Spotkałem się wczoraj z Agatą tak jak mówiłaś.
  • No... i co w związku z tym? - patrzyła cały czas na mnie.
  • Powiedziała, że koniec z naszą znajomością, że zaraz bierze ślub i musi się wszystkim zająć, a że ja i tak będę szczęśliwszy z moją żoną niż z nią. Tylko, że zależy mi na niej i już nie wiem co mam robić – mówiąc to posmutniałem.
  • Ja nie wiem co jej odbiło. Najpierw wdaje się z tobą w romans, a teraz to kończy i mówi że tak jest lepiej. Coś chyba jest nie tak.
  • Też mi się wydaje, że jest coś nie tak. Może mogłabyś z nią pogadać?
  • Pewnie. Pogadam z nią.
  • Dziękuje ci bardzo. Jak coś wyjaśnisz to zadzwoń i mi powiedz dobra?
  • Jasne. To jesteśmy w kontakcie.


~ z punktu widzenia Agaty...

Wyszłam z kawiarni najszybciej jak się dało. Powiedziałam mu wszystko co miałam do powiedzenia. Nie było to dla mnie łatwe. Z płaczem poszłam prosto przed siebie. Nie mogłam się w takim stanie pokazać Facundo. Od razu zacząłby wypytywać o co chodzi. Chciałam tego uniknąć. Spacerowałam po mieście myśląc nad tą całą sytuacją. Gdy już się uspokoiłam wróciłam do domu. Facundo miał jeszcze trening. Weszłam do środka i położyłam się na kanapie. Nagle usłyszałam dźwięk mojej komórki. To była Karolina.
  • No co jest ? - zapytałam.
  • Może ty mi powiesz co jest?
  • Nie mam pojęcia o czym mówisz.
  • No to się dowiesz. Gdzie teraz jesteś?
  • W domu, a co?
  • Będę tam za 10 minut.
  • Spoko, czekam.
Szybko się rozłączyła. Nie wiedziałam o co jej chodzi. Przyniosłam na stół jakieś ciastko, sok i dwie szklanki. Po chwili do drzwi zapukała moja przyjaciółka. Otworzyłam jej drzwi, a ona szybko weszła.
  • Czy ty mi powiesz co ty odwalasz? - spojrzała na mnie mocno zdenerwowana.
  • Ale o co ci chodzi?
  • Widziałam się przed chwilą z Michałem. Powiedział mi, że zakończyłaś waszą znajomość.
  • Yhh. Karolina ja musiałam.
  • Teraz musiałaś? Nagle teraz? Przecież ty go kochasz dziewczyno, wpadłaś po uszy i to widać. Kończenie tego nic ci nie da, bo i tak ciągle będziesz do tego wracać. Wyjdziesz za mąż, to będzie za późno. Musisz zakończyć związek z Facundo. Jeszcze przed ślubem.
  • Ale ja chyba chcę wyjść na Facundo. Michał ma przecież żonę i szczęśliwą rodzinę. Nie chce mu tego psuć.
  • Ty nic nie psujesz. On sobie to już dawno zepsuł. Nie popełniaj tego samego błędu co on Aga.
  • Nie potrafię odejść od Facundo.
  • No jakoś będziesz musiała. Wasz związek i tak już nie ma sensu.
  • Masz chyba rację. Ale potrzebuję czasu, żeby to sobie poukładać i w miarę łagodnie mu to powiedzieć.
  • Jak chcesz.
Wtuliłam się w nią mocno. Ona chyba miała rację. To, że zakończyłam to wszystko z Michałem i tak mi nic nie da. Będę o nim myśleć, tak jak 3 lata temu. Chwilę postałyśmy wtulone w siebie po czym usiadłyśmy w salonie. Teraz nasza rozmowa była bardziej luźna. Gadałyśmy o takich babskich sprawach przy okazji jedząc ciasto. Myślami oczywiście byłam z Michałem i Facundo. Czemu to życie jest takie ciążkie? Fakt, nikt nie powiedział, że ma być łatwo. Cóż poradzić. Jakoś dam radę i wyjdę z tego bagna. Będę szczęśliwa. Wierzę w to bardzo. W pewnym momencie dostałam sms'a od Facundo: „Kochanie, będę dziś później. Idziemy jeszcze z chłopakami na miasto”.
  • Karola masz dzisiaj jakieś plany ? - spojrzałam na nią.
  • Nie, a czemu pytasz?
  • Może się gdzieś przejdziemy? Dawno nie spędziłyśmy dnia razem.
  • W sumie, czemu nie? - uśmiechnęła się.
  • To chodźmy.
Odwzajemniłam jej uśmiech i dość szybko wyszłyśmy z domu. Jak to my kobiety poszłyśmy na zakupy. Nie kupiłyśmy nic specjalnego. Po prsotu oglądałyśmy tylko cały czas rozmawiając o jakichś głupotach. Karolina dużo opowiedziała mi o swoim chłopaku. Wydawał się być bardzo fajnym facetem. Przynajmniej tak wynikało z ich opowieści. Mówiła, że niedługo go poznam. Byłam bardzo ciekawa. Chciałam wiedzieć z kim spotyka się moja najlepsza przyjaciółka. Chodziłyśmy od sklepu do sklepu. W pewnym momencie zaczęło mi się robić słabo. Złapałam się przyjaciółki, a ona mnie podtrzymała.
  • Aga co się dzieje? - spojrzała trzymając mnie.
  • Nic takiego, trochę mi się słabo zrobiło.
  • Chodź, usiądziesz – pomogła mi dojść do ławki i usiadłyśmy. Od razu podała mi wody, której się napiłam – już dobrze?
  • Tak, jest lepiej – odetchnęłam głęboko – nie mam pojęcia dlaczego tak się stało – westchnęłam.
  • A miałaś jeszcze jakieś inne objawy lub coś?
  • Czasem mnie mdliło, słabo mi też bywało czasem. Myślałam, że mi przejdzie.
  • Wiesz co? Wydaje mi się, że powinnaś zrobić test ciążowy – powiedziała patrząc na mnie.
  • Test ciążowy? Zwiariowałaś? Nie jestem w ciąży – powiedziałam spanikowana.
  • Spokojnie. Sprawdzić zawsze można i będzie pewność – uśmiechnęła się.
  • No dobra – powiedziałam zrezygnowana.
  • To czekaj tu, a ja kupię.
Zrobiłam jak powiedziała. Siedziałam spokojnie na miejscu i czekałam, aż Karola wróci. Po jakichś 5 minutach wróciła z testem ciążowym w ręce. Jakoś nie chciałam wiedzieć czy jestem w ciąży. Nie mogłam być. Nie teraz i nie w takiej chwili. Karolina pomogła mi wstać. Szłyśmy powoli, ale gdy już w zupełności poczułam się dobrze zaczęłyśmy iść zdecydowanie szybciej. Widziałam, że moja przyjaciółka chce jak najszybciej się dowiedzieć czy jestem w ciąży. Gdy weszłyśmy do domu włożyła mi do ręki test i popchała do łazienki. Starałam się stawiać opór, ale wiedziałam, że mi nie odpuści. Weszłam do łazienki i zrobiłam go tak jak chciała. Gdy zobaczyłam wynik wyszłam z łazienki i usiadłam pod ścianą. Od razu łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Karolina podeszła do mnie szybko i spojrzała na mnie.
  • Ej nie płacz. Co wyszło? - spojrzała na mnie.
  • Jestem w ciąży – spojrzałam na nią zapłakana.
  • To przecież cudownie.
  • No nie wiem czy takie cudownie – mówiłam płacząc. Odgarnęłam włosy do tyłu.
  • Aga, a wiesz chociaż czyje to będzie dziecko? - spojrzała na mnie z pewną obawą w oczach. Widziałam to dokładnie.
  • No Michała pewnie. Z Facundo spałam niedawno, więc byłoby za wcześnie żebym mogła zajść w ciążę.
  • To teraz masz drugi powód dlaczego musisz odejść od Facundo.
  • Ale jak ja Facundo teraz w oczy spojrzę? Zdradziłam go i jeszcze mam dziecko z innym.
  • Spokojnie. Musisz z nim na spokojnie porozmawiać. Michałowi o dziecku też musisz powiedzieć.
  • Na razie nie chcę mu mówić.
  • Dobra jak chcesz. Nie płacz już proszę – powiedziała i przytuliła mnie mocno do siebie.
Wtuliłam się w nią. Cieszyłam się, że jest teraz przy mnie. Znowu czułam się zagubiona. Nie wiem co robić i na dodatek jestem w ciąży. Wiem, że Michał mnie kocha i zaopiekuje się mną i dzieckiem. Muszę z nim porozmawiać. Zdaję sobie z tego sprawę. Zresztą z jednym i drugim muszę porozmawiać. Najpierw musiałam trochę ochłonąć. Była to trochę świeża informacja jak dla mnie. Bałam się bardzo reakcji Facundo. Zdaję sobie sprawę z tego, że go zraniłam.

~ z punktu widzenia Michała...

Po spotkaniu z Karoliną wróciłem do domu. Usiadłem zamyślony na kanapie. Byłem w beznadziejnej sytuacji. Kocham Agatę i wiem, że to ona jest tą jedyną. Mam jednak żonę i syna. Jak odejdę od nich to zranię i Dagmarę, ale także i małego. Zadzowił mój telefon i bez sprawdzenia kto to, po prostu odebrałem.
  • Cześć kochanie, tęsknimy za tobą – w słuchawce usłyszałem głos Dagmary.
  • O cześć. Ja za wami też.
  • Kiedy do nas wrócisz?
  • Nie wiem. Muszę załatwić jeszczę parę spraw i postaram się jak najszybciej.
  • No dobrze. Pamiętaj, że cię kochamy.
  • Pamiętam i ja was też. - powiedziałem smutnym głosem.
  • Michał. Coś się stało?
  • Nie, nie. Zmęczony tylko jestem.
  • No dobrze. To może już nie zamęczam. Odpocznij najlepiej i w wolnej chwili zadzwoń. Oli chciałby z tobą porozmawiać.
  • Zadzwonię. Na pewno. Obiecuję. Całuję was.
  • My ciebie też. Pa – rozłączyła się.
Z każdą rozmową coraz bardziej cięzko mi się z nią rozmawiało. Nie chciałem jej dłużej okłamywać. Wiedziałem jednak, że jak powiem, że chcę rozwodu to się załamie.W końcu muszę jej o tym powiedzieć. Poszedłem do łazienki i wziąłem szybki prysznic. Ubrałem czyste ciuchy i położyłem się na kanapie. Wziąłem telefon i zobaczyłem, że mam kilka nieodebranych połączeń. Agata do mnie dzwoniła. Mam nadzieję, że nic się nie stało. Natychmiast do niej oddzwoniłem
  • Aga co się dzieje? - zapytałem zaniepokojony.
  • Nic takiego.
  • Płakałaś przed chwilą?
  • Nie, nie.
  • Mów prawdę, przecież słyszę. Co się stało?
  • A moglibyśmy się spotkać? To raczej nie rozmowa na telefon.
  • Dobra jak chcesz. Tylko gdzie i o której?
  • Zaraz u Ciebie będę. Czekaj na mnie.
  • Dobrze, czekam.
Od razu po moich słowach się rozłączyła. Miała zapłakany głos. Co się takiego stało? Byłem bardzo zmartwiony. Czekałem na nią chodząc po domu nerwowo. Gdy usłyszałem dzwonek do drzwi od razu jej otworzyłem. Weszła do środka, a ja zamknąłem za nią drzwi. Była zapłakana. Spojrzała na mnie swoimi smutnymi i pełnymi łez oczami. Aż mnie coś ścisnęło za serce. Co się stało?
  • Aga. Matko co się stało? Czemu płakałaś? - złapałem ją za ramiona i spojrzałem w jej oczy.
  • Muszę ci o czymś powiedzieć.
  • No dobrze. To mów.
  • No bo...
  • No bo co? Mów, bo się już martwię co jest.
  • Ja jestem w ciąży.
  • W ciąży? - powtórzyłem zaskoczony – z kim?
  • Z tobą. Jestem tego pewna. Będziesz ojcem. Będziemy mieli dziecko.
  • Przecież to cudownie – powiedziałem i przytuliłem ją.
  • Cudownie? Michał ty masz żonę i dziecko. Rozbiję ci małżeństwo. Oprócz tego sama teraz będę wychodzić za mąż i co ja Facundo powiem?
  • Ej, ej spokojnie. Małżeństwa mi nie rozbijesz, bo to nie twoja wina. Tym się nie przejmuj. A Facundo powinnaś powiedzieć prawdę. Nie możesz go oszukiwać już dłużej, a tym bardziej jak jesteś w ciąży i to nie z nim. - mówiłem patrząc w jej oczy.
  • A ty już powiedziałeś o wszystkim swojej żonie?
Gdy usłyszałem jej słowa zamarłem. No tak, Dagmara nic nie wie, a ja udzielam takich rad Agacie.
  • No nie powiedziałem. Zrobię to przy najbliżej okazji obiecuję ci.
  • Michał. Sam widzisz, że to nie jest łatwe. Dobra powiem o wszystkim Facundo, ale najpierw ty powiedz o wszystkim swojej żonie.
  • Dobrze.
Teraz już nie mogłem się od tego wymigać. W koncu trzeba o tym powiedzieć. Jak chcemy być razem, to nie możemy się ukrywać. To nie będzie mieć sensu. Ona kończy związek z Facundo, a ja z Dagmarą. Musimy to zrobić. Cieszyłem się, że będę mieć z nią dziecko. Czułem się wspaniale. Marzyłem o tym już od dawna. Teraz będę szczęśliwy i to bardzo.


Jest rozdział 9 :D Mam nadzieję, że się podoba. Postanowiłam go dzisiaj napisać, bo w poniedziałek wracam do szkoły i teraz będę pisała rozdziały bardzo rzadko, bo nauka i w ogóle. Wreszcie zdjęli mi gips i mam luz na nodze xd rehabilitację mam od 21 października dopiero -,- tydzień przed urodzinami ;p świetnie -,- do tego czasu nie mogę grać, więc trochę głupio. Muszę dać radę jednak ;p Szkoda mi naszych chłopaków. Mogli wygrać z Bułgarią, było tak blisko. Potem z Niemcami na pewno by wygrali. Tak bardzo mi się smutno zrobiło jak ich zobaczyłam po meczu z Bułgarią. Tacy smutni i w ogóle. Aż serce boli się jak się ich takich widzi. Wierzę, że na MŚ pokażemy na co nas stać i kto jest najlepszy ! Pozdrawiam was !! ♥

poniedziałek, 16 września 2013

Rozdział 8

~ z punktu widzenia Facundo...

Wróciłem do domu i zabrałem Agę na romantyczną kolację. Planowałem to już od dawna. Oświadczyłem się jej, a ona się zgodziła. Moje szczęście jest nie do opisania. Gdy wróciliśmy do domu spędziliśmy upojną noc. Było cudownie. Kiedy obudziłem się Agi nie było obok. Rozmawiała z kimś przez telefon. Domyśliłem się, że pewnie z Karoliną. Dziewczyny gadały ze sobą dosyć często. Wstałem i ubrałem bokserki. Zszedłem na dół i przypadkiem usłyszałem ich rozmowę. Trochę to brzmiało jakby Agata nie była pewna, czy chce ślubu. O co chodziło? Myślałem, że ona tego chce i jest szczęśliwa. A może się myliłem? Wiedziałem jedno. Muszę z nią porozmawiać. Podszedłem do niej z uśmiechem.
  • Cześć kochanie – powiedziała, gdy skończyła rozmawiać.
  • Cześć – odpowiedziałem.
  • Coś się stało?
  • Możemy pogadać?
  • No tak.
  • Czy ty jesteś ze mną szczęśliwa? - spojrzałem jej prosto w oczy.
  • Jestem szczęśliwa.
  • Na pewno chcesz ślubu?
  • Oczywiście, że chcę. Czemu w ogóle pomyślałeś, że nie chcę?
  • A nie wiem, tak jakoś. Kocham Cię – pocałowałem ją.
  • Ja Ciebie też – odwzajemniła mój pocałunek.
  • Jakby było inaczej masz mi powiedzieć, a nie chować tego w tajemnicy przede mną, dobrze kochanie ?
  • Dobrze – westchnęła.
  • A teraz ja się będę zbierać, bo za godzinkę mam trening.
Agata stała w miejscu i trochę wymuszała uśmiech. Czy ona kłamała? Nie mam pojęcia, ale mam nadzieję, że mówiła prawdę. Kocham ją nad życie i wiem, ze chce spędzić z nią resztę mojego życia. Gdy skończyliśmy rozmawiać poszedłem wziąć prysznic. Kiedy byłem gotowy do wyjścia, wziąłem torbę i wyszedłem z domu na trening.


~ z punktu widzenia Agaty...

Właśnie rozmawiałam z Facundo. Zadawał mi mnóstwo pytań na temat czy jestem szczęśliwa i takie tam. Czasem nie wiedziałam co powiedzieć. No bo ja go kocham wspaniały z niego facet, ale moje myśli nadal są z Michałem. Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić. Z Michałem nie miałam kontaktu od momentu, gdy dowiedział się, że jestem zaręczona. W sumie to mu się nie dziwię. Facundo nie ma ja z nim poszłam do łóżku i spędziłam mnóstwo czasu razem z nim. Wspaniałego czasu. Jednak kiedy Facundo wrócił i mi się oświadczył ja się zgodziłam i tak jakby odrzuciłam po tym wszystkim Michała. Nie było mi łatwo. Na szczęście była przy mnie Karolina, która zawsze mnie wspiera.


Kilka dni później...

~z punktu widzenia Agaty...

Minęło kilka dni. Moje myśli się uspokoiły. Zaczynam bardziej myśleć o przygotowaniach do ślubu niż o Michale. Zaczyna mi być coraz łatwiej. Michała nie widziałam, on nawet nie dzwonił i nie pisał. Może postanowił o mnie zapomnieć? Teraz to już nie jest moja sprawa. Niedługo wychodzę za mąż i muszę się skupić na przygotowaniach. Dzisiaj byłam umówiona z Karoliną w salonie sukien ślubnych. Trzeba było się już powoli rozglądać za suknią. Przyznam szczerze, że nie mogłam się doczekać, kiedy zacznę je wszystkie przymierzać. Gdy doszłam od razu zobaczyłam Karolinę. Podeszłam do niej z dużym uśmiechem na twarzy.
  • No cześć mała – powiedziała Karolina.
  • Cześć, cześć – powiedziałam z dużym uśmiechem na twarzy.
  • Jaka ty dziś szczęśliwa – zaśmiała się.
Po chwili weszłyśmy do środka. Zaczęłam się rozglądać po całym salonie. Było tu tyle sukni, że nie mogłam się zdecydować, którą bym chciała.
  • Co powiesz na te ? - Karolina pokazała mi kilka, bardzo pięknych sukni ślubnych.
  • Wow, śliczne są – spojrzałam na nie zafascynowana.
  • To teraz idź je przymierzyć – podała mi suknie i popchała w stronę przymierzalni.
Karolina dalej oglądała suknie i słuchała co mówi ekspedientka. W tym czasie ja ubrałam pierwszą suknię ślubną, którą wybrała dla mnie Karolina. Włosy spięte w koczek, rozpusciłam. Spojrzałam na siebie w lustrze. Wyglądałam pięknie. Wyszłam z przymierzalni i pokazałam się Karolinie.
  • Wyglądasz przepięknie – powiedziała Karolina podchodząc do mnie.
  • Wiem, ona jest śliczna – uśmiechnęłam się.
  • Musisz ją kupić, mówię ci – poprawiła mi włosy.
  • No nie wiem, tu jest dużo sukni, może jeszcze warto przymierzyć inne?
  • Masz rację, ale jak żadnej lepszej nie będzie to bierzesz tę.
  • Dobrze obiecuję – zaśmiałam się.
Zrobiłam obrót w sukni ślubnej i przejrzałam się w lustrze. Odwróciłam się do Karoliny z uśmiechem. W pewnym momencie w oknie salonu zobaczyłam Michała. Aż mnie coś ukuło w sercu. Wpatrywał się we mnie z tą jego miłością w oczach. Myślałam, że o mnie zapomniał. Karolina zobaczyła moje zakłopotanie i spojrzała tam gdzie ja. Widać było, że jest trochę zła i szybko wyszła.


~z punktu widzenia Karoliny...

W salonie było bardzo dużo pięknych sukni. Wybrałam kilka sukni dla Agi i dałam jej. Gdy wyszła z przymierzalni w jednej z sukni, aż mnie i ekspedientce odjęło mowę. Agata wyglądała fantastycznie. W pewnym momencie zobaczyłam na jej twarzy zakłopotanie. Spojrzałam w to samo miejsce, gdzie ona patrzy. W oknie zobaczyłam Michała jak przygląda się Adze. Dla mnie to już było przegięcie. Czy ten facet nie może wreszcie odpuścić i zostawić moją przyjaciółkę w świętym spokoju. Zderwowana wyszłam do niego.
  • A co ty tu robisz ? - krzyknęłam w jego kierunku.
  • Przechodziłem i akurat zobaczyłem was tutaj.
  • Przypadkiem tak?
  • Tak, przypadkiem. Aga wygląda przepięknie.
  • Wiem o tym. Skoro już się napatrzyłeś to chyba możesz iść?
  • Karola, ja wiem, że ty mnie nie lubisz. Zrozum to, że przez te wszystkie lata ja o niej myślałam i kocham ją ciągle. Nie wiem co mi odbiło i założyłem rodzinę z inną kobietą. Najwidoczniej byłem skończonym kretynem, a Dagmara miała mi zmazać w pamięci to co się stało tutaj 3 lata temu. Jednak nie potrafię zapomnieć. Popełniłem błąd wiem o tym, ale Agata była, jest i będzie dla mnie najważniejsza. Nie bądź już na mnie zła.
Słuchałam go bardzo uważnie. To co mi teraz powiedział...to było naprawdę pięknie. W jego oczach było widać tę miłość do Agaty. Ile można się na niego gniewać? To był kiedyś mój przyjaciel, ale chyba i tak już zawsze nim pozostanie. Może czas mu wybaczyć.
  • Dobra, może i masz rację. Gniewałam się na Ciebie przez tyle lat, ale teraz jak mi to wszystko powiedziałeś już chyba nie mogę. Widzę jak ty ją kochasz i że zależy ci na niej. Odpuszczę ci już to wszystko.
  • Dziękuje, naprawdę – po raz pierwszy od trzech lat się do mnie uśmiechnął.
  • Tylko powiedz mi co zamierzasz teraz zrobić? Przecież ona niedługo wychodzi za mąż.
  • Nie mam pojęcia co mam zrobić. Zależy mi bardzo na niej, ale w tym momencie naprawdę nie wiem co robić. Nie chce jej psuć życia z nim, ale ja ją kocham.
  • No kiepska sytuacja. Tylko, że ona też cię kocha to widać. Wystarczy spojrzeć na nią. Ona jest teraz zagubiona. Nie wie co robić, a ja już nie wiem jak mam jej pomóc.
  • Może ja powinienem zniknąć z jej życia na zawsze?
  • Uważam, że to nie jest dobry pomysł. Ona przecież i tak już o tobie nie zapomni, a jak znikniesz z jej życia to ona zacznie przeżywać to jak 3 lata temu. Tego chyba nie chcesz.
  • Oczywiście, że nie chcę.
  • Moim zdaniem powinniście szczerze o tym porozmawiać i wspólnie coś ustalić.
  • Chyba masz rację. To ja się do niej odezwę.
  • Może wejdziesz do środka co?
  • Nie wiem czy to jest dobry pomysł. Powiedz jej, że zadzwonię potem i że wygląda pięknie w tej sukni – powiedział puszczając oczko.
  • Spoko, nie ma sprawy – zaśmiałam się i wróciłam do Agaty.
Moja przyjaciółka siedziała przed lustrem i patrzyła w swoje spływające łzy po policzkach. Zrobiło mi się jej tak bardzo szkoda. Przez ten czas jak ona była zagubiona, bardzo zakochana w Michale ja próbowałam jej tłuc do głowy, że nie może z nim być bo jest z Facundo. Tak naprawdę to ja jej chyba nie pomogłam. Zrobiło mi się bardzo głupio. Ona potrzebowała mojej pomocy, a tak naprawdę ja nic dla niej nie zrobiłam. Usiadłam obok niej i przytuliłam ją mocno.
  • Przepraszam Cię – powiedziałam.
  • Za co ty mnie przepraszasz ? - spojrzała na mnie z łzami w oczach.
  • Za to, że jak potrzebowałaś mojej pomocy i byłaś mocno zagubiona ja kazałam ci o nim zapomnieć i być z Facundo. Tak się nie da i teraz się o tym przekonałam. Jak pogadałam teraz z Michałem i usłyszałam co mi powiedział, to ja nie mogę wam zabronić się kochać. W końcu ty jesteś jego miłością a on twoją i nie mogę wam tego zabronić. Tylko, że ja chciałam dobrze. Bardzo cię przepraszam.
  • Karola, rozumiem cię. Starałam się robić tak jak mi mówiłaś, ale rzeczywiście się nie da. Jednak też coś trzyma mnie przy Facundo.
  • Powiedziałam Michałowi, żebyście się dzisiaj spotkali.
  • Nie wiem czy to dobry pomysł.
  • To jest dobry pomysł. Musicie pogadać, wszystko wyjaśnić i coś ustalić. Powiedział, że do ciebie zadzwoni. A i mam ci przekazać, że pięknie ci w tej sukni – puściłam jej oczko.
Ona się tylko zaśmiała. Miałam nadzieję, że teraz już się coś ułoży w jej życiu. Zasługiwała na to.


~ z punktu widzenia Michała...

Właśnie spacerowałem sobie po mieście. Przechodziłem obok salonu sukien ślubnych i zobaczyłem tam Agatę. Wyglądała prześlicznie. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Szkoda, że ta suknia nie miała być na nasz ślub. Kiedy zobaczyła nas Karolina trochę się wystraszyłem. Nie wiedziałem czego się po niej spodziewać. Gdy wyszła i na początku się wydarła na mnie wiedziałem, że muszę jej wszystko wyjaśnić. Powiedziałem jej wszystko co miałem, a ona mi wybaczyła. Oboje doszliśmy do wniosku, że powinienem spotkać się wieczorem z Agatą. Około 17 zadzwoniłem do niej. Po 3 sygnałach ona odebrała telefon.
  • Tak? - usłyszałem jej ciepły głos.
  • Aga, możemy się spotkać?
  • Hm...no możemy.
  • To czekam na ciebie o 18 w tej kawiarni przy hali.
  • Dobrze – powiedziała i rozłączyła się.
Trochę zaczynałem się martwić jak wyjdzie to spotkanie. Jeśli nie wyjdzie po mojej myśli? Że ona mnie odrzuci i nie będzie chciała mnie już nigdy widzieć? Chociaż z drugiej strony...ona taka nie jest. Przecież nawet Karolina widziała w jej oczach tę miłość, jak na mnie patrzy.
O 17:50 byłem już w kawiarni i czekałem na nią cierpliwie. Cieszyłem się, że znowu ją zobacze. Nie widzieliśmy się w końcu przez parę dni. W końcu weszła do kawiarni. Wstałem z miejsca, żeby mogła mnie zobaczyć. Podeszła do mnie. Widziałem, że jest troche zdenerwowana.
  • Usiądź – uśmiechnąłem się ciepło i pokazałem jej miejsce.
Ona bez słowa zajęła miejsce i spojrzała na swoje dłonie.
  • Aga musimy pogadać – złapałem ją za dłoń.
O dziwo nie zabrała swojej dłoni tylko spojrzała na mnie swoimi smutnymi oczami. Widziałem jaka jest zagubiona. To chyba było po części przeze mnie.
  • Chyba masz rację – odezwała się w końcu i spojrzała na mnie.
  • Wiem, że niedługo wychodzisz za mąż, ale muszę ci coś powiedzieć.
  • Ja też ci coś muszę powiedzieć.
  • To mów pierwsza.
  • Nie, ty zacznij.
  • Dobrze jak chcesz. No więc...Kocham Cię Aga. Wiem, że masz neidługo ten ślub z tym swoim, ale ja nie potrafię tak siedzieć i patrzeć jak ty cierpisz. Widzę, że tak naprawdę nie chcesz tego ślubu. Jak za niego wyjdziesz będziesz nieszczęśliwa tak samo jak ja. Każdego dnia żałuję, że wzięłm ślub, a ciebie tutaj zostawiłem. Ty nie możesz wyjść za Facundo, bo wiem, że nie kochasz go tak bardzo jak mnie. Odejdź od niego, proszę cię. Możemy zacząć wszystko od nowa. Tylko daj mi tę drugą szansę. Obiecuję, że tym razem cię już nie zostawię.
  • Michał...
  • Proszę cię daj mi tę szansę – spojrzałem jej w oczy trzymając jej dłoń.
  • Nie Michał, ja nie mogą – do jej oczu napłynęły jej łzy.
  • Przecież ja widzę, że tego nie chcesz. Aga proszę cię.
  • Naprawdę nie mogę. Ja wychodzę za mąż i będę układać sobie życie na nowo. Owszem kocham Cię, ale ja mogę. Spędziłam z tobą cudowne chwile, ale ty masz już rodzinę ja za miesiąc zakładam swoją i nam się nie uda zrozum – łza spłynęła po jej policzku.
  • Nie rób mi tego proszę cię – wstałem z miejsca, kiedy ona to zrobiła.
  • Wybacz mi, ale nie mamy innego wyjścia. Naprawdę dziękuje za te chwile razem za tą miłość, którą mi dałeś, ale musimy to wszystko zakończyć – podeszła do mnie i pocałowała mnie czule, a następnie oparła czoło o moje i przymknęła oczy. Po jej policzkach spłynęło więcej łez.
  • Ale ty tego nie chcesz – ująłem jej twarz w dłonie i wytarłem jej łzy. Spojrzałem jej w oczy.
  • Nie chcę, oczywiście, że nie chcę, ale muszę. Nam nie wyjdzie – mówiła patrząc mi w oczy.
  • Wyjdzie nam zobaczysz, tylko daj mi tę szansę.
  • Nie mogę – pocałowała mnie ostatni raz – kocham cię i wiem, że bardziej szczęśliwy będziesz ze swoją żoną. Cześć – powiedziała i wyszła z kawiarni.
Zostawiła mnie tam samego i załamanego. Wiedziałem, że ona tego nie chce. Za bardzo mnie kocha. Teraz wiedziałem, że muszę o nią bardziej zawalczyć. Nie zostawię jej tak łatwo. Jak ona wyjdzie za niego to będzie nieszczęśliwa i nie mogę dopuścić. Zawalczę o nią choćby nie wiem co miałoby się stać.


I macie upragniony rozdział. Miał być wczoraj, ale nie miałam weny, a teraz tak mnie natknęło coś. Mam nadzieję, że jest ciekawie, że czytacie i cierpliwie czekacie. Do środy na razie siedzę w domu, bo mam nogę w gipsie. Taaa...skręciłam kostkę na treningu, ale daję radę. Może niedługo znowu mnie natknie i napiszę kolejny rozdział. Póki co macie ten i liczę na chociaż kilka komentarzy na dole. Naprawdę jak ktoś pisze je, to jest mi ogromnie miło i wiem, że jest dla kogo pisać. To daje dużą motywacje do myślenia. No i jak wiemy ostatnio zaczęła się szkoła i znowu ta szara rzeczywistość. ;p Szkoda, że nasze Polki nie poradziły sobie na ME, wierzę natomiast, że nasi chłopcy poradzą sobie o wiele lepiej i wywalczą dla nas jakiś medal. Będę trzymać za nich mocno kciuki :D Póki co pozdrawiam was i czekam na jakieś komentarze ♥ no i miłego czytania wam życzę. ; >