czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział 6.


~ z punktu widzenia Michała…

Wczorajszy wieczór był cudowny. Umówiłem się na wieczór z Agatą. Oczywiście najpierw pojechała pożegnać tego swojego , którego nawet imienia nie wymówię ani nawet nie pomyślę. Gdy tylko usłyszałem dzwonek do drzwi wiedziałem, że to ona. Otworzyłem jej dość szybko. Jak ja zobaczyłem nie mogłem oderwać od niej wzroku. Była taka piękna. Zawsze taka jest. Przy niej zapominam o całym świecie. Po krótkiej chwili zasiedliśmy do stołu i zajadaliśmy się kolacją, którą postanowiłem sam przygotować. Muszę przyznać, że wyszła całkiem niezła. Adze chyba też smakowała. Rozmawialiśmy potem dość długo pijąc nasze ulubione wino. W końcu zaprosiłem ją do tańca. Już po chwili miałem
w ramionach swoją ukochaną. Tańczyliśmy wtuleni w siebie. W tym momencie przypomniały mi się dawne czasy. Pierwsze spotkanie w parku, szybka kawa… Potem parę miesięcy kiedy myślałem o niej i sądziłem, że już jej nie zobaczę, aż do czasu… Nasze drugie spotkanie..na moim meczu. Tak. Pamiętam je dokładnie. Rozdawałem autografy, aż nagle podniosłem głowę i ujrzałem ją przede mną. Uśmiechnęła się do mnie i ten uśmiech mnie oczarował. Wiedziałem, że tym razem nie mogę dać jej odejść, bo dostałem drugą szansę od losu i muszę ją wykorzystać. Umówiłem się z nią na drinka.
W barze poznaliśmy się bliżej. Wtedy poczułem, że to dziewczyna moich marzeń, i że muszę o nią walczyć. Potem już było tylko łatwo. Szkoda tylko, że jej ojciec mnie nie tolerował. Może gdyby mnie zaakceptował, teraz nasze życie wyglądałoby inaczej ? Kto wie? …
Wróćmy jednak do tego co działo się wczoraj. Gdy tak tańczyliśmy wtuleni w siebie, a nasze ciała były coraz bliżej zacząłem jej pragnąć. Zapach jej perfum przyciągał mnie i tak bardzo pragnąłem jej pocałować. Zrobiłem to, a potem wszystko wyszło samo z siebie. Wylądowaliśmy w łóżku i kochaliśmy się długo. Chyba oboje pragnęliśmy siebie nawzajem. Ten wieczór był cudowny. Teraz leżę przy niej i przytulam ją. Głaszcze ją po jej gładkim ramieniu i patrzę jak słodko spi.

~ z punktu widzenia Agaty…

Wczoraj wieczorem przeżyłam coś cudownego  z Michałem. Nie ukrywam… Brakowało mi tego bardzo. Obudziłam się w łóżku i ramionach Michała. Spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem.
- Dzień dobry – nachylił się i pocałował mnie czule.
- Dzień dobry – odwzajemniłam.
- I jak się spało?
- A bardzo dobrze, a tobie?
- Z Toba zawsze dobrze mi się śpi – pocałował mnie ponownie.
Uśmiechnęłam się tylko i odwzajemniłam jego pocałunek. On tak cudownie całował. Zawsze czułam wtedy pełno miłości i czułości.
- Co zjesz na śniadanie? – zapytał mnie.
- A ja mam taki pomysł – splotłam nasze palce ciągle patrząc mu w oczy.
- Tak? No to słucham.
- Ty zrobiłeś wczoraj kolację to ja zrobię nam śniadanie, tylko powiedz co byś chciał.
- Ja nie potrzebuję śniadania, bo wystarczasz mi ty.
- Oj Michał nie wygłupiaj się tylko powiedz co chcesz do jedzenia.
- No to… myślę że naleśniki mi wystarczą.
- Widzę, że zamawiasz to co zawsze – śmieje się i cmoknęłam go czule w usta.
Wstałam i ubrałam majtki a następnie jego koszulę, bo akurat była pod ręką. Zapinałam guziki od koszuli i dostrzegłam, że Michał cały czas mi się przyglądał.
- No co tak na mnie patrzysz?
- Bo nie mogę się napatrzeć na ciebie. Jesteś taka piękna i czuję się jakby to był sen.
- To uwierz, że to nie jest sen tylko rzeczywistość – uśmiechnęłam się i zeszłam na dół.
Weszłam do kuchni i od razu wyciągnęłam wszystkie potrzebne rzeczy. Doskonalę znałam tę kuchnię. Dawniej często w niej gotowałam specjalnie dla Michała albo jego rodziców. Jednak gdy rozstałam się z nim to przestałam tu przychodzić. Bardzo uwielbiałam też gotować. Czasami zastanawiałam się dlaczego poszłam studiować prawo. W końcu średnio mnie  to interesowało. Bardziej chciałam zostać kucharką, ale chciałam także kontynuować rodzinną tradycję. W końcu każdy z mojej rodziny miał coś wspólnego z prawem.

Teraz jednak stałam w kuchni mego ukochanego i przygotowywałam  nam słodkie śniadanie. Po chwili już obok mnie leżała sterta naleśników z serem. Złożyłam je ładnie i nakryłem do stołu. Nie musiałam długo czekać a w ciągu dwóch minut na dole znalazł się Michał.
- Mmm jakie tu ładne zapachy czuję – uśmiechnął się i podszedł do mnie.
- Mam nadzieję, że dobre wyszły bo dosyć dawno je robiłam – zaśmiałam się patrząc na niego.
- Oj na pewno będą dobre, kochanie – objął mnie i czule pocałował w usta.
Odwzajemniłam jego pocałunek, ale szybko oderwałam się od jego ust.
- Dobra, koniec tych buziaków. Teraz siadamy i jemy te naleśniki – usiadłam do stołu.


Po 30 minutach udało nam się zjeść śniadanie. Szybko pozmywałam naczynia, mimo że Michał próbował mi to utrudniać. Gdy umyłam naczynia usiedliśmy z Michałem w salonie i oglądaliśmy telewizję. Co prawda krótko ją oglądaliśmy, bo szybko nam się to znudziło. Zaczęliśmy rozmawiać o jakichś głupotach wpatrzeni ciągle w siebie, a on co parę sekund składał czułe pocałunki na moich ustach. To było niesamowite. Jeszcze nikt nie całował mnie w taki sposób jak on.
Dochodziła już 14. Wzięłam u Michała szybki prysznic i ubrałam się.
- Muszę już iść. Umówiłam się jeszcze z Karolą.
- Skarbie naprawdę musisz? Zostań jeszcze trochę – spojrzał na mnie smutny.
- Naprawdę muszę, przepraszam.
- To może pójdę z tobą?
- Dobrze wiesz, że to nie jest dobry pomysł. Karola teraz za tobą nie przepada, a ja dorwałoby na gdzieś paparazzi to wiesz, że mielibyśmy nieźle przerąbane – spojrzałam na niego.
- Oj no wiem.. To kiedy się spotkamy?
- Zadzwonię do Ciebie wieczorem dobra?
- Dobrze, będę czekać na telefon od ciebie.
 Uśmiechnęłam się promiennie i podeszłam do niego. Pocałowałam go czule i niemal wybiegłam z mieszkania na spotkanie z przyjaciółką.

Na miejsce dotarłam w niecałe 15 minut, bo po drodze wstąpiłam do domu żeby się jeszcze przebrać. Karolina czekała na mnie już przy stoliku. Na mój widok uśmiechnęła się.
- No nareszcie jesteś – zaśmiała się i przywitała mnie buziakiem w policzek.
- Przepraszam, ale jakoś tak długo się zbierałam.
- Nie ma problemu.
Gadałyśmy dosyć długo. Ona opowiadała swoje nieszczęśliwe miłosne historie, ale też te szczęśliwe. Podobno znalazła sobie chłopaka.
- Ooo znam go ? – zapytałam ją ze śmiechem
- No znasz go, poznałyśmy go nawet razem – uśmiechnęła się.
- Naprawdę ? Któż to?
- Pamiętasz jak byłyśmy kiedyś na naszym rynku i tam była taka grupka chłopaków wśród, której był Bartek?
- Oczywiście, że tak.
- No to ostatnio spotykaliśmy się dosyć często no i jakoś tak wyszło, że zakochaliśmy się w sobie i jesteśmy razem.
- Jejku no to gratuluję ci – wstałam i przytuliłam cię – szczęścia wam życzę.
- Dziękuje ci.
- Żeby u mnie też tak dobrze było – westchnęłam.
- No a nie jest? Masz przecież Facundo i wyglądacie na szczęśliwych.
- Niby tak, ale jakoś jak się wszystko pokomplikowało, a szczególnie po wczoraj.
- Dlaczego po wczoraj?
- No bo…
- No bo co? Aga co ty zrobiłaś ? – spojrzała na mnie z wyrzutem przyjaciółka.
- Przespałam się z Michałem – powiedziałam dosyć cicho.
- Co zrobiłaś ?
- to co słyszałaś…
- Ja pierdole Aga… Mówiłam ci, żebyś dała sobie z nim spokój. Mówiłam, że  to się źle skończy.
- Ale Karola zrozum, że ja nie potrafię sobie dać z nim spokoju. Zbyt bardzo mnie ciągnie do niego.
- To się chociaż zdecyduj. Nie możesz przecież zdradzać Facundo, bo w końcu i tak się on o tym dowie.
- No wiem, ale boję się też od niego odejść. Pogubiłam się już z tym wszystkim i nie wiem co robić.
- Dobra mała nie załamuj się, postaram ci się jakoś pomóc – usiadła obok mnie i przytuliła mocno.
Po moich policzkach zaczęły tylko spływać łzy. Pogubiłam się totalnie i nie wiedziałam co robić. Kocham Facundo, ale jakoś czuję, że z Michałem mnie dużo więcej łączy. Mam nadzieje, że Karola pomoże mi doradzić co robić.


I mamy kolejny rozdział :> Ostatnio dużo osób błagało żebym dodała no to dodaje :D Akurat dostałam weny, więc coś tam wypociłam. Mam nadzieję, że chociaż wam się podoba, bo mnie się żaden rozdział nie podoba i czasem się zastanawiam po co ja to piszę ;pp Miłych wakacji dalszych wam życzę :D Dziękuję za ostatnie komentarze i bardzo miłe słowa to też mnie motywuje żeby pisać, bo wiem, że jest dla kogo J Liczę, że i tutaj jakieś komentarze się pojawią J

3 komentarze:

  1. A siema, siema, siema :D Jak zawsze - genialny rozdział! Proooszę o więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  2. No jest!
    Agatko młoda dupo moja, wiesz jak ja na to czekałam, wow, podziwiam boskie to, ty pisarko!!! <3 :*

    OdpowiedzUsuń