wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 7

~ z punktu widzenia Agaty...

Siedziałam w kawiarni z Karoliną. Szczerze rozmawiałyśmy, a ja co jakiś czas płakałam. Wiedziałam, że Karolina chce mi bardzo pomóc.
  • To co ja mam teraz robić? - spojrzałam na nią zapłakana.
  • No cóż...przede wszystkim powinnaś jak najszybciej zakończyć romans z Michałem. - wyciągnęła paczkę chusteczek i mi podała.
  • Ale, ja go kocham i jakoś nie potrafię. - Westchnęłam.
  • Agata on dopiero co niedawno wrócił, faktycznie był kiedyś twoją wielką miłością, ale przecież jak poznałaś Facundo wszystko się zmieniło.
  • No niby tak, ale jak zobaczyłam wtedy Michała, to te wszystkie uczucia do mnie wróciły rozumiesz?
  • Dobra, ale no on ma przecież żonę. Jakby cię wtedy tak kochał to by nie wyjechał, nie zostawił cię i nie układał sobie życia z kimś innym.
  • Może masz rację...tylko, że specjalnie nie chce mi się wierzyć w to, że mnie nie kochał ani że nie kocha mnie teraz. Jakbyś tylko widziała jak on na mnie patrzy.
  • Nie wiem jak na ciebie patrzy, ale też nie możesz mu się tak dawać.
Karolina miała rację, zdawałam sobie z tego sprawę. Ja kochałam Facundo, tylko że z kolei Michał też nie był mi obojętny. Miałam chyba nadzieję, że jak Facundo wróci, to wszystko wróci do normy.

~ z punktu widzenia Michała...

Agata wyszła spotkać się z Karoliną. Nie ukrywam, że zaczęło mi jej brakować. Ta noc, którą spędziłem razem z nią była naprawdę cudowna. Nie umiem zapomnieć o niej. Wdarła się w moje myśli i tylko o niej myślałem. O nikim innym, nawet o mojej żonie. Właśnie... moja żona. Wydzwania do mnie codziennie po kilka razy. Jakoś nie mam specjalnej ochoty z nią rozmawiać, a za każdym razem jak dzwoni mój telefon myślę, że to Agata. W końcu postanowiłem odebrać od niej telefon, bo w końcu mogłaby zacząć coś podejrzewać.
  • Cześć, kochanie – powiedziała wesoła.
  • Cześć.
  • Czemu nie odbierasz? Zaczęłam się martwić.
  • A wiesz, załatwiam tu ciągle wszystko, wieczorem spotykam się z kumplami – skłamałem.
  • No dobrze, tęsknimy za tobą wiesz?
  • Wiem. A co u małego?
  • Tęskni bardzo, chcesz go do telefonu?
  • Pewnie, ze tak.
  • Cesc tato – usłyszałem głos mojego synka. Tęskniłem za nim bardzo.
  • Cześć synku, co u ciebie słychać?
  • Wsystko dobzie, ale tęśknię zia tobom.
  • Ja za tobą też, ale już niedługo przyjadę do domku i znowu będziemy się bawić
  • Dobla, to cekam na ciebie.
  • Dobrze, do zobaczenia, kocham cię.
  • Ja cebie tes.
Rozłączyłem się. Tak bardzo brakowało mi synka...

Kilka dni później...
~ z punktu widzenia Agaty..

Facundo wrócił do domu. Myślałam, że wszystko się ułoży. Jednak nie mogę zapomnieć o Michale. Tamta noc chyba nie miała prawa się wydarzyć. Jednak się stało. Nie powiem o tym Facundo, nie umiem. Może lepiej, żeby o tym nie wiedział. Dzisiaj zaprosił mnie na romantyczną kolację. Nie mogłam się doczekać. Na pewno będzie cudownie. Dochodziła 19. Byłam już gotowa. Ubrałam czerwoną sukienkę trochę nad kolana i do tego czarne szpilki. Pomalowałam się i zakręciłam lekko włosy. Facundo założył swój najlepszy garnitur. Wyszliśmy z domu i pojechaliśmy do restauracji. Gdy dojechaliśmy na miejsce dochodziła 19:30. Weszliśmy do środka, a kelner zaprowadził nas do stolika. Przychodziliśmy tu dosyć często. Tutaj po raz pierwszy byliśmy na randce i tutaj też później Facundo powiedział, że chce ze mną być i że mnie kocha. Pamiętam to. Cudowny dzień. Teraz siedziliśmy trzymając się za ręce i jedliśmy kolację przy świecach. Było naprawdę pięknie. W oddali cicho grała muzyka. Rozmawialiśmy jak dawniej, jak za pierwszym razem. Piliśmy wino i śmialiśmy się. Kiedy zjedliśmy Facundo wstał od stołu. Byłam ciekawa co on chce zrobić. Spojrzałam na niego a on podszedł do mnie.
  • Kochanie, znamy się już długo, mieszkamy razem, kocham cię – mówił patrząc prosto w oczy.
  • Ja Ciebie też kocham – uśmiechnęłam się.
  • Dlatego, chciałbym cię o coś zapytać – powiedział i klęknął przede mną. Byłam zaskoczona. Zanim jeszcze coś powiedział łzy napłynęly mi do oczu.
  • Wyjdziesz za mnie ? - wyjął małe pudełeczko i otworzył je. W środku był mały pierścionek.
W tym momencie łzy poleciały mi po policzkach. Nie wiedziałam co powiedzieć. Wszyscy na nas patrzyli.
  • Tak, wyjdę – uśmiechnęłam się przez łzy. Facundo założył mi pierścionek, a następnie czule pocałował.
Miałam nadzieję, że teraz wszystko jakoś się wyjaśni, że zapomnę o Michale i sama założę rodzinę tak jak on. Jednak nie mogła wyjść mi z głowy nasza wspólna noc. Starałam się zapomnieć, ale nie mogłam.
Po miłym wieczorze wróciliśmy do domu. Spędziliśmy cudowną noc razem. Obudziłam się rano. Facundo tulił mnie do siebie. Uśmiechnęłam się. Wstałam powoli i narzuciłam coś na moje nagie ciało. Zeszłam na dół i od razu zadzwoniłam do Karoliny.
  • No cześć, mała. Co jest? - uśmiechnęłam się gdy usłyszałam jej głos.
  • Zaręczyłam się.
  • Naprawdę? Facundo ci się oświadczył?
  • Tak.
  • No to gratuluję – powiedziała ucieszona.
  • Dziękuje, niedługo będziesz mi pomagała wybierać suknię – zaśmiałam się.
  • Ależ oczywiście – zaśmiała się – widzę, że zmądrzałaś i wzięłaś do siebie moje słowa.
  • Chyba tak – westchnęłam
  • Aga...chyba się nie wahasz co?
  • Nie, skądże. Mam nadzieję, że teraz się wszystko ułoży.
  • Też mam nadzieję. Dobra, mała, ja kończę, bo jestem umówiona z moim chłopakiem.
  • Dobra, to do zobaczenia – rozłączyłam się.
Zrobiłam szybko śniadanie dla Facudno, a następnie umyłam się szybko. Ubrałam się i uczesałam. Wzięłam torebkę i wyszłam z domu do sklepu. Musiałam zrobić zakupy.
Po 10 minutach weszłam do supermarketu. Wzięłam koszyk i zaczęłam chodzić od pułki do pułki. Nagle ktoś podszedł i objął mnie od tyłu. Trochę się wystraszyłam.
  • Nie bój się to tylko ja – szepnął mi do ucha.
Poznałam ten głos i zapach perfum. To był Michał. Znowu zrobiło mi się gorąco. Przymknęłam oczy. Miałam nadzieję, że go nie spotkam.
  • Michał co ty tu robisz ? - spojrzałam na niego.
  • Zdaje się, że to co ty, czyli zakupy – zaśmiał się.
  • No tak, głupie pytanie – uśmiechnęłam się.
Wróciłam do robienia zakupów. Gdy wszystko co potrzebne wrzuciłam do koszyka, zapłaciłam przy kasie i wyszłam z siatką ze sklepu. Nie miałam dużo zakupów. W pewnym momencie, ze mojemu krokowi dorównał Michał.
  • Poczekaj, odprowadzę cię – uśmiechnął się do mnie.
  • Nie wiem czy to dobry pomysł – spojrzałam na niego.
  • A ja myślę, że dobry – zaśmiał się.
Podniosłam dłoń, na której miałam pierścionek i odgarnęłam włosy do tyłu. Michał najwyraźniej to zauważył, bo zatrzymał się przede mną.
  • Zaręczyłaś się ? - wziął moją dłoń i patrzył na pierścionek
  • Tak, wczoraj – spojrzałam na niego.
  • Chwila, po tym wszystkim co między nami było, ty się zaręczyłaś?
  • Jak widzisz tak.
  • Aga, ale ja Cię kocham. Myślałem, że odejdziesz od niego i będziesz ze mną!! - krzyknął.
  • Nie krzycz, jesteś wśród ludzi, którzy myślą, że żyjesz sobie szczęśliwie z Dagmarą. Ty masz swoją rodzinę i chyba tego się powinieneś trzymać. Ja też chcę sobie ułożyć życie – powiedziałam z łzami w oczach.
  • Ale ja chciałem od niej odejść dla ciebie – spojrzał prosto w moje oczy.
  • Michał zrozum..to chyba nie ma sensu.
  • Miałoby sens, jesteśmy dla siebie stworzeni, ale skoro wybrałaś inne życie nie wcinam się, cześć – powiedział i odszedł.
Zrobiło mi się trochę przykro. Nie tak wyobrażałam sobie tę sytuację. Myślałam, że zrozumie, ale tak byłoby lepiej. On zostanie przy swojej rodzinie i będzie żył szczęśliwie. Ja założę swoją rodzinę i z czasem zapomnimy o sobie. A tamta noc? Ona nie powinna się wydarzyć.

~ z punktu widzenia Michała...

Właśnie dowiedziałem się, że Aga się zaręczyła. To teraz moje życie kompletnie się rozwaliło. Dagmary nie kochałem tylko Agatę. Ona jednak się zaręczyła i co teraz? Bez sensu o nią walczyć. Widać, że nie zmieni decyzji. Wiem jedno. Kocham ją i nie przestanę. Widzę też to w jej oczach. Mam wrażenie, że ona zaręczając się z nim próbuje zapomnieć o tym co się wydarzyło między nami. Wiem, że jej się to nie uda. Jak się jest naprawdę zakochanym, nie da się o drugiej osobie zapomnieć i o tym przez co razem przeszło. Może jednak powinienem o nią walczyć? Może kiedyś...Teraz nie byłem w stanie. Byłem w szoku i nie wiedziałem co zrobić. Poszedłem do baru i zamówiłem kolejkę. Piłem jedno po drugim. Myślałem ciągle o niej, nie umiem o niej zapomnieć, po prostu nie umiem. Teraz żałowałem, że 3 lata temu odpuściłem, że ją tu zostawiłem. Gdybym tego nie zrobił, teraz to może ona byłaby moją żoną a nie Dagmara i to z nią miałbym teraz dziecko. Wiedziałem, że spieprzyłem sprawę i chyba sobie tego nie daruję.



No i macie kolejny upragniony rozdział, o który tak mnie wszyscy prosili :D Przez długi czas nie wiedziałam co napisać, ale nagle mnie natchnęło :D Mam nadzieję że wam się podoba i kilka komentarzy będzie na dole. Chciałam wam podziękować, ze mimo wszystko czytacie tego bloga. Mam nadzieje, ze będzie was tylko więcej i że podoba wam się to co tu piszę. Za tydzień już szkoła, więc pewnie będę jeszcze rzadziej pisać, a jak już to tylko w weekendy. Będę się starała w miarę często pisać, ale wiadomo jak to jest. Szkoła, nauka... no cóż, jeszcze cieszmy się ostatnim tygodniem wakacji :D Pozdrawiam was : >

czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział 6.


~ z punktu widzenia Michała…

Wczorajszy wieczór był cudowny. Umówiłem się na wieczór z Agatą. Oczywiście najpierw pojechała pożegnać tego swojego , którego nawet imienia nie wymówię ani nawet nie pomyślę. Gdy tylko usłyszałem dzwonek do drzwi wiedziałem, że to ona. Otworzyłem jej dość szybko. Jak ja zobaczyłem nie mogłem oderwać od niej wzroku. Była taka piękna. Zawsze taka jest. Przy niej zapominam o całym świecie. Po krótkiej chwili zasiedliśmy do stołu i zajadaliśmy się kolacją, którą postanowiłem sam przygotować. Muszę przyznać, że wyszła całkiem niezła. Adze chyba też smakowała. Rozmawialiśmy potem dość długo pijąc nasze ulubione wino. W końcu zaprosiłem ją do tańca. Już po chwili miałem
w ramionach swoją ukochaną. Tańczyliśmy wtuleni w siebie. W tym momencie przypomniały mi się dawne czasy. Pierwsze spotkanie w parku, szybka kawa… Potem parę miesięcy kiedy myślałem o niej i sądziłem, że już jej nie zobaczę, aż do czasu… Nasze drugie spotkanie..na moim meczu. Tak. Pamiętam je dokładnie. Rozdawałem autografy, aż nagle podniosłem głowę i ujrzałem ją przede mną. Uśmiechnęła się do mnie i ten uśmiech mnie oczarował. Wiedziałem, że tym razem nie mogę dać jej odejść, bo dostałem drugą szansę od losu i muszę ją wykorzystać. Umówiłem się z nią na drinka.
W barze poznaliśmy się bliżej. Wtedy poczułem, że to dziewczyna moich marzeń, i że muszę o nią walczyć. Potem już było tylko łatwo. Szkoda tylko, że jej ojciec mnie nie tolerował. Może gdyby mnie zaakceptował, teraz nasze życie wyglądałoby inaczej ? Kto wie? …
Wróćmy jednak do tego co działo się wczoraj. Gdy tak tańczyliśmy wtuleni w siebie, a nasze ciała były coraz bliżej zacząłem jej pragnąć. Zapach jej perfum przyciągał mnie i tak bardzo pragnąłem jej pocałować. Zrobiłem to, a potem wszystko wyszło samo z siebie. Wylądowaliśmy w łóżku i kochaliśmy się długo. Chyba oboje pragnęliśmy siebie nawzajem. Ten wieczór był cudowny. Teraz leżę przy niej i przytulam ją. Głaszcze ją po jej gładkim ramieniu i patrzę jak słodko spi.

~ z punktu widzenia Agaty…

Wczoraj wieczorem przeżyłam coś cudownego  z Michałem. Nie ukrywam… Brakowało mi tego bardzo. Obudziłam się w łóżku i ramionach Michała. Spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem.
- Dzień dobry – nachylił się i pocałował mnie czule.
- Dzień dobry – odwzajemniłam.
- I jak się spało?
- A bardzo dobrze, a tobie?
- Z Toba zawsze dobrze mi się śpi – pocałował mnie ponownie.
Uśmiechnęłam się tylko i odwzajemniłam jego pocałunek. On tak cudownie całował. Zawsze czułam wtedy pełno miłości i czułości.
- Co zjesz na śniadanie? – zapytał mnie.
- A ja mam taki pomysł – splotłam nasze palce ciągle patrząc mu w oczy.
- Tak? No to słucham.
- Ty zrobiłeś wczoraj kolację to ja zrobię nam śniadanie, tylko powiedz co byś chciał.
- Ja nie potrzebuję śniadania, bo wystarczasz mi ty.
- Oj Michał nie wygłupiaj się tylko powiedz co chcesz do jedzenia.
- No to… myślę że naleśniki mi wystarczą.
- Widzę, że zamawiasz to co zawsze – śmieje się i cmoknęłam go czule w usta.
Wstałam i ubrałam majtki a następnie jego koszulę, bo akurat była pod ręką. Zapinałam guziki od koszuli i dostrzegłam, że Michał cały czas mi się przyglądał.
- No co tak na mnie patrzysz?
- Bo nie mogę się napatrzeć na ciebie. Jesteś taka piękna i czuję się jakby to był sen.
- To uwierz, że to nie jest sen tylko rzeczywistość – uśmiechnęłam się i zeszłam na dół.
Weszłam do kuchni i od razu wyciągnęłam wszystkie potrzebne rzeczy. Doskonalę znałam tę kuchnię. Dawniej często w niej gotowałam specjalnie dla Michała albo jego rodziców. Jednak gdy rozstałam się z nim to przestałam tu przychodzić. Bardzo uwielbiałam też gotować. Czasami zastanawiałam się dlaczego poszłam studiować prawo. W końcu średnio mnie  to interesowało. Bardziej chciałam zostać kucharką, ale chciałam także kontynuować rodzinną tradycję. W końcu każdy z mojej rodziny miał coś wspólnego z prawem.

Teraz jednak stałam w kuchni mego ukochanego i przygotowywałam  nam słodkie śniadanie. Po chwili już obok mnie leżała sterta naleśników z serem. Złożyłam je ładnie i nakryłem do stołu. Nie musiałam długo czekać a w ciągu dwóch minut na dole znalazł się Michał.
- Mmm jakie tu ładne zapachy czuję – uśmiechnął się i podszedł do mnie.
- Mam nadzieję, że dobre wyszły bo dosyć dawno je robiłam – zaśmiałam się patrząc na niego.
- Oj na pewno będą dobre, kochanie – objął mnie i czule pocałował w usta.
Odwzajemniłam jego pocałunek, ale szybko oderwałam się od jego ust.
- Dobra, koniec tych buziaków. Teraz siadamy i jemy te naleśniki – usiadłam do stołu.


Po 30 minutach udało nam się zjeść śniadanie. Szybko pozmywałam naczynia, mimo że Michał próbował mi to utrudniać. Gdy umyłam naczynia usiedliśmy z Michałem w salonie i oglądaliśmy telewizję. Co prawda krótko ją oglądaliśmy, bo szybko nam się to znudziło. Zaczęliśmy rozmawiać o jakichś głupotach wpatrzeni ciągle w siebie, a on co parę sekund składał czułe pocałunki na moich ustach. To było niesamowite. Jeszcze nikt nie całował mnie w taki sposób jak on.
Dochodziła już 14. Wzięłam u Michała szybki prysznic i ubrałam się.
- Muszę już iść. Umówiłam się jeszcze z Karolą.
- Skarbie naprawdę musisz? Zostań jeszcze trochę – spojrzał na mnie smutny.
- Naprawdę muszę, przepraszam.
- To może pójdę z tobą?
- Dobrze wiesz, że to nie jest dobry pomysł. Karola teraz za tobą nie przepada, a ja dorwałoby na gdzieś paparazzi to wiesz, że mielibyśmy nieźle przerąbane – spojrzałam na niego.
- Oj no wiem.. To kiedy się spotkamy?
- Zadzwonię do Ciebie wieczorem dobra?
- Dobrze, będę czekać na telefon od ciebie.
 Uśmiechnęłam się promiennie i podeszłam do niego. Pocałowałam go czule i niemal wybiegłam z mieszkania na spotkanie z przyjaciółką.

Na miejsce dotarłam w niecałe 15 minut, bo po drodze wstąpiłam do domu żeby się jeszcze przebrać. Karolina czekała na mnie już przy stoliku. Na mój widok uśmiechnęła się.
- No nareszcie jesteś – zaśmiała się i przywitała mnie buziakiem w policzek.
- Przepraszam, ale jakoś tak długo się zbierałam.
- Nie ma problemu.
Gadałyśmy dosyć długo. Ona opowiadała swoje nieszczęśliwe miłosne historie, ale też te szczęśliwe. Podobno znalazła sobie chłopaka.
- Ooo znam go ? – zapytałam ją ze śmiechem
- No znasz go, poznałyśmy go nawet razem – uśmiechnęła się.
- Naprawdę ? Któż to?
- Pamiętasz jak byłyśmy kiedyś na naszym rynku i tam była taka grupka chłopaków wśród, której był Bartek?
- Oczywiście, że tak.
- No to ostatnio spotykaliśmy się dosyć często no i jakoś tak wyszło, że zakochaliśmy się w sobie i jesteśmy razem.
- Jejku no to gratuluję ci – wstałam i przytuliłam cię – szczęścia wam życzę.
- Dziękuje ci.
- Żeby u mnie też tak dobrze było – westchnęłam.
- No a nie jest? Masz przecież Facundo i wyglądacie na szczęśliwych.
- Niby tak, ale jakoś jak się wszystko pokomplikowało, a szczególnie po wczoraj.
- Dlaczego po wczoraj?
- No bo…
- No bo co? Aga co ty zrobiłaś ? – spojrzała na mnie z wyrzutem przyjaciółka.
- Przespałam się z Michałem – powiedziałam dosyć cicho.
- Co zrobiłaś ?
- to co słyszałaś…
- Ja pierdole Aga… Mówiłam ci, żebyś dała sobie z nim spokój. Mówiłam, że  to się źle skończy.
- Ale Karola zrozum, że ja nie potrafię sobie dać z nim spokoju. Zbyt bardzo mnie ciągnie do niego.
- To się chociaż zdecyduj. Nie możesz przecież zdradzać Facundo, bo w końcu i tak się on o tym dowie.
- No wiem, ale boję się też od niego odejść. Pogubiłam się już z tym wszystkim i nie wiem co robić.
- Dobra mała nie załamuj się, postaram ci się jakoś pomóc – usiadła obok mnie i przytuliła mocno.
Po moich policzkach zaczęły tylko spływać łzy. Pogubiłam się totalnie i nie wiedziałam co robić. Kocham Facundo, ale jakoś czuję, że z Michałem mnie dużo więcej łączy. Mam nadzieje, że Karola pomoże mi doradzić co robić.


I mamy kolejny rozdział :> Ostatnio dużo osób błagało żebym dodała no to dodaje :D Akurat dostałam weny, więc coś tam wypociłam. Mam nadzieję, że chociaż wam się podoba, bo mnie się żaden rozdział nie podoba i czasem się zastanawiam po co ja to piszę ;pp Miłych wakacji dalszych wam życzę :D Dziękuję za ostatnie komentarze i bardzo miłe słowa to też mnie motywuje żeby pisać, bo wiem, że jest dla kogo J Liczę, że i tutaj jakieś komentarze się pojawią J